Oczywiście, wszyscy lubimy, gdy nasza drużyna wygrywa pewnie, w trzech setach. Faktem jest jednak, że to, co najbardziej pamiętamy po latach, to emocjonujące starcia,  pełne dramaturgi, walki i zaskakujących zwrotów akcji. Pięciosetowe boje, których losy ważyły się do samego końca. Spotkania, które przyprawiały kibiców o palpitację  serca...  
 
Przypomnijmy 10 słynnych siatkarskich dreszczowców zakończonych zwycięstwem reprezentacji Polski. Spotkań, których losy biało-czerwoni odwracali będąc często w  beznadziejnej sytuacji. Ważna w ułożeniu tej listy była również stawka meczu i klasa rywala Polaków.
 
[1976] Kuba 3:2 (13:15, 10:15, 15:6, 15:9, 20:18)
 
21 lipca 1976 – Montreal; faza grupowa IO. Niewiele meczów w historii reprezentacji Polski może się równać pod względem dramaturgii ze starciem z Kubańczykami na  igrzyskach olimpijskich w Montrealu. Takiego scenariusza nie wymyśliłby chyba nawet sam Alfred Hitchcock.
 
Pomińmy pierwsze dwie godziny z hakiem tego zaciętego starcia, w których Polacy przegrywali 0:2 w setach, ale zdołali wyrównać stan meczu. Przypomnijmy wydarzenia od stanu... 11:14 w tie-breaku. Wówczas Kubańczycy mieli piłkę meczową, ale  Ernesto Martinez zaatakował w aut, a w kolejnych akcjach Polacy odrobili straty. Przy stanie 16:15 Kubańczycy zaatakowali w aut. Tu nastąpiła sytuacja podobna do tej,  którą kibice pamiętają z ostatniego finału PlusLigi. Arbiter główny przyznał punkt podopiecznym Huberta Wagnera, ale po chwili zmienił zdanie pod wpływem sugestii  drugiego sędziego, który twierdził, że był to atak po bloku. Zamiast 17:15, zrobiło się 16:16... Radość polskich siatkarzy ze zwycięstwa została brutalnie przerwana. Trzeba  było wrócić do gry i dokończyć to starcie. Siatkarze Kuby znów mieli piłkę meczową przy stanie 18:17, ale Polacy obronili się po ataku Tomasza Wójtowicza w linię dziewiątego  metra... Biało-czerwoni zdołali wytrzymać presję i wygrali 20:18 po tie-breaku, który trwał... 47 minut!
 
[1976] ZSRR 3:2 (11:15, 15:13, 12:15, 19:17, 15:7)
 
30 lipca 1976 – Montreal; finał IO. Na igrzyskach olimpijskich w Montrealu Polacy zyskali przydomek "mistrzów piątego seta". Z sześciu meczów na tym turnieju, aż cztery  rozstrzygnęli na swą korzyść właśnie w piątej partii. Nie inaczej było w finale przeciwko drużynie Związku Radzieckiego, czyli najważniejszym meczu w historii polskiej  siatkówki. Zahartowani w boju Polacy lepiej wytrzymali trudy piątej partii, niż ich rywale, którzy wszystkie wcześniejsze mecze wygrywali do zera.
 
Największą dramaturgię miał w tym meczu set numer cztery, w którym siatkarze ZSRR mieli piłki meczowe, ale Polacy wygrali ostatecznie 19:17. Tie-break rozpoczął się od  falstartu biało-czerwonych (0:4), ale szybko odrobili oni straty, a w drugiej części seta grali koncertowo i dominowali na parkiecie. Od stanu 7:7 rywale nie zdołali zdobyć  punktu! Ostatnia piłka to autowy atak Władimira Czernyszowa, po którym nastąpił szał radości polskich siatkarzy.
 
[1998] Rosja 3:2 (11:15, 7:15, 18:16, 15:12, 15:11)
 
15 maja 1998 – Lipieck; faza interkontynentalna LŚ. Debiut reprezentacji Polski w rozgrywkach Ligi Światowej. Podopieczni trenera Ireneusza Mazura jechali do Rosji  skazani na porażkę. Nie chodziło tylko o ówczesną pozycję obu ekip w światowej hierarchii. Siatkarskie doświadczenie również było po stronie Rosjan. W dwunastce  Polaków na tę wyprawę znalazło się aż dziewięciu mistrzów świata juniorów sprzed roku i tylko trzech starszych zawodników: Damian Dacewicz, Marcin Nowak i Andrzej  Stelmach. Średnia wieku: 21 i pół roku!
 
Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Rosjanie pewnie wygrali dwie pierwsze partie, a w trzeciej prowadzili już 7:0. Gdy gospodarze zaczynali już powoli świętować  zwycięstwo, Polacy zebrali się do odrabiania strat. Zdołali wyrównać (11:11) i wygrali po nerwowej końcówce. Zwyciężyli również w emocjonującej czwartej partii. W tie- breaku inicjatywa należała do gości. Przewagę 8:4 przy zmianie stron zdołali utrzymać w dalszej części, wieńcząc mecz efektownym blokiem (15:11). Aż 35 piłek w tym  meczu skończył Paweł Papke (11 punktów + 24 przejścia).
 
Polacy nie zawojowali w tamtym sezonie Ligi Światowej, ale pamiętnym zwycięstwem nad Rosjanami pokazali potencjał drzemiący w polskiej siatkówce i efektownie  przywitali się z tymi elitarnymi rozgrywkami.
 
[2004] Portugalia 3:2 (25:18, 18:25, 27:29, 25:19, 15:12)
 
22 maja 2004 – Matosinhos; kwalifikacje do IO. Mecz Portugalia – Polska w praktyce decydował o tym, która z tych dwóch drużyn pojedzie na igrzyska olimpijskie do Aten.  Gospodarze robili wszystko, by wygrać i nie chodzi tu tylko o wysiłki siatkarzy. W wypełnionej kibicami hali panował okropny zaduch, a mimo to organizatorzy nie chcieli  włączyć klimatyzacji. Interwencja Polaków skończyła się awanturą, a jeden z działaczy został skuty kajdankami przez policję.
 
Na boisku też nie brakowało emocji. Mecz zwieńczył tie-break, w którym Polakom wyraźnie nie szło. Przy zmianie stron było 5:8, potem urazu doznał znakomicie  dysponowany Dawid Murek, a biało-czerwoni nadal mieli kilka oczek straty (7:10). Zdołali jednak je odrobić. Pojedynczy blok Arkadiusza Gołasia przyniósł wyrównanie (10:10), a w  ostatnich akcjach na parkiecie brylował Piotr Gruszka, który ustalił wynik na 15:12. W ostatnim meczu turnieju Polacy pewnie wygrali z Kazachstanem (3:0) i  przypieczętowali olimpijski awans.
 
[2006] Rosja 3:2 (19:25, 19:25, 25:22, 25:20, 15:11)
 
28 listopada 2006 – Sendai; II faza grupowa MŚ. Zwycięstwo, które było kamieniem milowym nie tylko w drodze do srebrnego medalu mistrzostw świata 2006, ale również  do powrotu polskiej siatkówki do ścisłej światowej czołówki. Mecz zaczął się dla biało-czerwonych fatalnie. Drużyna, która w poprzednich siedmiu grach nie straciła  nawet seta, w dwóch pierwszych partiach przegrała wyraźnie. Trener Raul Lozano zdecydował się na zmiany, na parkiecie zameldowali się Piotr Gruszka i Grzegorz  Szymański, którzy odegrali kluczowe role w odwróceniu losów tej konfrontacji.
 
W tie-breaku Rosjanie mieli przewagę jedynie na początku (1:2). Później inicjatywa należała już do Polaków. Gdy Łukasz Kadziewicz trafił zagrywką stojącego na linii dziewiątego metra Siemiona Połtawskiego, biało-czerwoni odskoczyli na dwa oczka (5:3). Przy zmianie stron prowadzili 8:6 po ataku Daniela Plińskiego. W końcówce powiększyli  punktowy dystans, a rywale byli coraz bardziej zagubieni. Serwis Siergieja Grankina w siatkę dał Polakom piłkę meczową, a rywalizację zakończył skuteczny atak  rozgrywającego życiowy mecz Szymańskiego (15:11). Zwycięstwo dało Polakom awans do półfinału MŚ. 
 
[2012] Brazylia 3:2 (23:25, 25:23, 23:25, 25:17, 15:10)
 
5 lipca 2012 – Sofia; faza grupowa Final Six LŚ. W historii konfrontacji reprezentacji Polski i Brazylii w Lidze Światowej było kilka pamiętnych bojów kończonych tie-breakami,  choćby dwa mecze w katowickim Spodku w 2002 roku. Żadne z tych starć nie miało takiego wymiaru, jak to z Sofii. Porażka wyeliminowała siatkarzy Canarinhos z turnieju i  po raz pierwszy od... czternastu lat nie zdołali oni zakwalifikować się do czołowej czwórki LŚ. Polacy zrobili poważny krok w stronę złotego medalu tej imprezy.
 
To był zacięty mecz, pełen zwrotów akcji, bo Polacy przegrywali po trzech partiach 1:2. Zdołali jednak wyjść z opresji, a trener Andrea Anastasi dokonywał dobrych zmian.  Iskrzyło też pod siatką. Początek piątej partii był wyrównany, ale od stanu 4:4 Polacy zaczęli przejmować inicjatywę. Najpierw Zbigniew Bartman skończył długą wymianę, a  po chwili niesamowitą, choć przypadkową interwencją nogą piłkę na stronę rywali przebił Piotr Nowakowski. 6:4, potem 8:5 przy zmianie stron i biało-czerwoni nie oddali już  tego prowadzenia do końca meczu. Michał Kubiak wywalczył piłkę meczową, a atak Bartosza Kurka z drugiej linii zakończył to spotkanie (15:10).
 
[2014] Iran 3:2 (25:17, 25:16, 24:26, 19:25, 16:14)
 
13 września 2014 – Łódź; II faza grupowa MŚ. Jeden z najbardziej dramatycznych meczów w drodze po złoto mistrzostw świata 2014. Polacy byli w trudniej sytuacji po  porażce 1:3 z USA. Zdecydowanie wygrali dwa pierwsze sety meczu z Iranem. Kłopoty zaczęły się w trzecim, bardziej wyrównanym. Przy stanie 19:20 kontuzji doznał  kapitan reprezentacji Polski Michał Winiarski. Persowie wygrali tę część meczu na przewagi, a w kolejnej byli zdecydowanie lepsi.
 
Lepiej też rozpoczęli tie-breaka. Polacy przy zmianie stron przegrywali 7:8, potem 9:11. Rywale pierwsi mieli w górze piłkę meczową, gdy Adel Gholami popisał się  skutecznym atakiem ze środka (13:14). Emocje sięgnęły zenitu, trzy kolejne piłki padły jednak łupem Polaków. Najpierw Kubiak zaatakował po dłoniach blokujących  rywali, później Persowie popełnili błąd przekroczenia linii trzeciego metra, a w ostatniej akcji meczu kapitalnym blokiem popisał się doświadczony Marcin Możdżonek (16:14).  Polacy zwyciężyli i pozostali w grze o awans do kolejnej rundy.
 
[2014] Brazylia 3:2 (25:22, 22:25, 14:25, 25:18, 17:15)
 
16 września 2014 – Łódź; III faza grupowa MŚ. W drodze po złoto mistrzostw świata 2014 polscy siatkarze rozegrali aż cztery pięciosetowe boje. Ten z Brazylijczykami  rozpoczął zmagania w trzeciej fazie grupowej, która miała wyłonić półfinalistów turnieju. Po latach pozostaje on nieco w cieniu późniejszego finałowego starcia obu ekip,  które Polacy wygrali 3:1. Wcześniejsza konfrontacja w Łodzi dostarczyła jednak kibicom gigantycznych emocji.
 
Po trzech setach biało-czerwoni nie byli w najlepszych nastrojach. Przegrywali 1:2, a w trzeciej partii zostali wręcz rozgromieni – 14:25. Zdołali jednak doprowadzić do tie-breaka. Rozpoczęli go efektownie, prowadzili już 7:2, ale siatkarze "Canarinhos" zdołali odrobić straty (8:8). W zaciętej końcówce obie ekipy miały piłki meczowe, ale wojnę  nerwów wygrali Polacy. Dwa skuteczne ataki wyprowadził Mariusz Wlazły (bohater spotkania – zdobył 31 punktów), a atak Karola Kłosa po bloku rywali zakończył mecz.  Brazylijczycy nie potrafili pogodzić się z porażką i po spotkaniu kwestionowali decyzję arbitra dotyczącą weryfikacji ostatniej akcji.
 
[2016] Niemcy 3:2 (20:25, 25:22, 16:25, 28:26, 16:14)
 
10 stycznia 2016 – Berlin; mecz o 3. miejsce turnieju kwalifikacyjnego do IO. Spotkanie o trzecią lokatę berlińskiego turnieju było tak naprawdę meczem o przedłużenie  szans awansu do igrzysk olimpijskich w Rio. Zwycięzca przechodził do dalszej fazy kwalifikacji, a rywalizowały ze sobą pierwsza i trzecia drużyna MŚ 2014!
 
Spotkanie zwieńczył niezwykle dramatyczny tie-break. Obie ekipy grały punkt za punkt, a przy stanie 11:12 miała miejsce najbardziej efektowna akcja tego meczu. Paweł  Zatorski popisał się kapitalną interwencją, piłkę podbił jeszcze Grzegorz Łomacz, a efektownym atakiem z trudniej pozycji zakończył tę wymianę Bartosz Kurek. Piłkę  meczową wywalczył Kubiak (14:13), ale po chwili Mateusz Bieniek przestrzelił zagrywkę. Dwa ostatnie słowa w tym meczu należały jednak do Mateusza Miki, który  skutecznymi atakami przechylił szalę zwycięstwa na stronę Polaków (16:14). Biało-czerwoni uzyskali awans na turniej kwalifikacyjny w Tokio, gdzie wywalczyli awans do  turnieju igrzysk w Rio.
 
Walka o olimpijskie paszporty w przeszłości dostarczały kibicom ogromnych emocji. Obok wspomnianych tu meczów z Portugalią i Niemcami, warto przypomnieć jeszcze  zwycięskie pięciosetowe boje z USA 3:2 (15:12 w tie-breaku) w Montpellier w 1972 roku oraz z Grecją 3:2 (16:14 w tie-breaku) w Patras w 1996 roku. Czy tegoroczny  turniej kwalifikacyjny w Gdańsku przyniesie równie wielkie emocje?
 
[2018] USA 3:2 (25:22, 20:25, 23:25, 25:20, 15:11)
 
29 września 2018 – Turyn; półfinał MŚ. Ekipa Stanów Zjednoczonych była w ostatnich latach niezwykle trudnym rywalem dla biało-czerwonych.  Polacy przegrali z tą  drużyną wiele ważnych spotkań, z olimpijskim ćwierćfinałem w Rio na czele. Przed półfinałowym starciem mistrzostw świata podopieczni trenera Vitala Heynena nie byli  uznawani za faworytów.
 
Amerykanie prowadzili już 2:1 w setach, ale czwarta partia była popisem Polaków. Uskrzydleni tym zwycięstwem biało-czerwoni znakomicie rozpoczęli tie-breaka. Przy  zmianie stron było 8:3, a tuż po niej asem serwisowym (115 km/h) popisał się Kubiak. Amerykanie jednak nie rezygnowali. Od stanu 11:5 wygrali cztery kolejne piłki przy  zagrywkach Daniela McDonnella i zrobiło się nerwowo. Na krótko jednak, bo Polacy opanowali sytuację. Bohaterem końcówki był Kubiak, który zdobył trzy ostatnie punkty  dla Polski: najpierw uderzył z przechodzącej piłki po zagrywce Aleksandra Śliwki, potem zaatakował po prostej w linię, a skończył mecz atakiem po skosie (15:11). Polacy  wygrali i awansowali do finału, w którym ograli 3:0 Brazylię.