Iga Świątek w piątek obchodzi 18. urodziny, ale ona i jej sztab szkoleniowy nie mają zbytnio czasu na świętowanie. W piątek odbyli trening przed sobotnim meczem, a czeka ich jeszcze analiza przed pojedynkiem z Puig.

 

- Świętowanie urodzin Igi? Wieczorem idziemy razem na kolację. Będzie tort, ciasteczko i to wszystko. Szampan? Dopiero po powrocie do Polski może być - zaznaczył Sierzputowski.

 

25-letnia Portorykanka zajmuje 59. miejsce w światowym rankingu. Głośniej zrobiło się o niej trzy lata temu, gdy w Rio de Janeiro niespodziewanie wywalczyła złoty medal olimpijski. Poza tym może pochwalić się zwycięstwem w zawodach WTA w Strasburgu pięć lat temu. Po triumfie w igrzyskach nie notowała większych sukcesów. Raz - w 2017 roku - dotarła do finału imprezy w Luksemburgu.

 

Wielu polskich kibiców liczy, że 104. na światowej liście warszawianka wykorzysta to i awansuje do 1/8 finału. Jej szkoleniowiec zapewnia jednak, że Portorykanka może być groźna.

 

- To prawda, że miała wcześniej słabszy okres, ale ostatnimi czasy jest coraz lepiej. Można mówić o tym, że nastąpił jej powrót. Wydaje mi się, że jest na dobrej drodze do tego. Nie ma co liczyć, że Monica będzie grała słabo. Widziałem ją tutaj w meczu drugiej rundy i grała naprawdę solidnie - zapewnił.

 

Zgodził się, że za plus można zaś uznać, iż "mączka" nie jest ulubioną nawierzchnią Puig. Na kortach im. Rolanda Garrosa jej najlepszym wynikiem jest właśnie trzecia runda, na której zatrzymała się wcześniej w debiucie sześć lat temu oraz w 2016 roku.

 

- Nie ma potrzeby ani nakręcać Igi przed tym meczem, ani uspokajać. Ona poradzi sobie sama. Wyjdzie i zagra swoje. Zobaczymy, co z tego będzie - skwitował Sierzputowski.

 

Świątek po raz pierwszy rywalizuje w seniorskim French Open. Na otwarcie pokonała niesklasyfikowaną na światowej liście francuską juniorkę Selenę Janicijevic 6:3, 6:0. W czwartek w takim samym wymiarze rozprawiła się z rozstawioną z "16" Chinką Qiang Wang.

 

- Po wczorajszym meczu była trochę zmęczona. Nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne. Oba spotkania były dość trudne, choć inne. W pierwszym to na niej spoczywała presja zwycięstwa. W drugim mogła pokazać sama sobie, że jest już na wysokim poziomie. Zagrała w pełni skoncentrowana cały mecz, ale wiele ją to kosztowało - zaznaczył szkoleniowiec Polki.

 

Jak dodał, odczuwalne jest duże podekscytowanie dobrymi wynikami Świątek wśród rodaków.

 

- Wszyscy dookoła bardzo to przeżywają. Nie ma wiele polskich zawodniczek na poziomie trzeciej rundy Wielkiego Szlema. W Polsce jest to niezwykłe wydarzenie - podkreślił.

 

Przyznał, że wraz z resztą sztabu szkoleniowego stara się nieco chronić Świątek przed tym powszechnym zainteresowaniem.

 

- Trzeba jej trochę pomóc, bo niektórzy się pchają drzwiami i oknami. I jak nie wpuści się ich drzwiami, to wejdą oknem i odwrotnie. Nie jest to proste dla tak młodej dziewczyny, która chciałaby być zawsze uprzejma i miła, a nie wie, jak grzecznie odmówić. Chciałaby porozmawiać ze wszystkimi zamiast skoncentrować się na sobie - podsumował.

 

Tomasz Świątek, ojciec tenisistki, w ostatnich dniach złożył wypowiedzenie umowy z Warsaw Sport Group. Zaznaczył jednak, że chciałby, by z warszawianką pozostał sztab szkoleniowy, który został zatrudniony przez tę grupę menedżerską.

 

- Słyszałem o tym, ale teraz mamy inne sprawy na głowie. Nie mamy na to wpływu i nie będziemy się tym na razie zajmować. Przyjdzie na to czas po powrocie do Warszawy - zaznaczył.

 

WYNIKI I DRABINKA TURNIEJU FRENCH OPEN