Łukasz Kadziewicz: Powoli wchodziłeś w to spotkanie. Potrzebowałeś trochę czasu, by przywitać się z publicznością i z sezonem reprezentacyjnym?

 

Michał Kubiak: Zgadzam się. Nie samym atakiem człowiek żyje w siatkówce i starałem się pomóc drużynie w innych elementach – na zagrywce, w przyjęciu. Takie były moje zadania na dziś. Każdy miał jakąś swoją rolę w drużynie i myślę, że to zwycięstwo 3:2 nas podbudowało. Z Amerykanami zawsze gra się ciężko, bo oni zawsze są w dobrej dyspozycji. Wygraliśmy i to jest dla nas ważne.

 

Rozpoczynacie kolejny sezon. Reprezentacja w której grasz wywalczyła w ostatnich latach dwa tytuły mistrza świata. Czujesz się zobligowany do tego, by wprowadzać nowych zawodników, ucząc ich charakteru zwycięzców?

 

Daję z siebie maksa w każdym meczu i na każdym treningu. Moja dyspozycja po sezonie nie jest jakaś wybitna i ja zdaję sobie z tego sprawę. Ważne jest, by umieć się podnieść i wygrywać nawet wtedy, gdy nie idzie. Jak wszystko jest dobrze i każdy jest w formie, to się fajnie gra, ale nie na tym rzecz polega. Trzeba przełamywać swoje słabe strony. Dziś moją słabą stroną był atak, ale pomogłem w czym innym.

 

Wszyscy mówią głównie o minusach. Może powiesz mi więc, z czego jesteś zadowolony po tym meczu? Na pewno z wyniku, ale chodzi mi o element siatkarski, który dobrze funkcjonował.

 

Nie wiem, czy szukamy minusów. Dla mnie zwycięstwo jest zwycięstwem. Oczywiście, teraz możemy rozbierać to na czynniki pierwsze, zastanawiać się, jak mógł wyglądać pierwszy set... ale nie wyglądał. Jest 3:2. Elementem, który mi się podobał był blok. Nie zagrywaliśmy wybitnie dobrze, ale blokowaliśmy. Kilka akcji powinniśmy zagrać jeszcze trochę lepiej, szczególnie Dawid Konarski, który jest znany z tego, że dobrze blokuje. Dziś mu gdzieś ten chłopak z "osiemnastką" (Garrett Muagututia) uciekał i powinien dostać trochę więcej czap. Ale też to nie są goście, którzy grają pierwszy rok w siatkówkę. Trzeba im oddać, że grali nieźle.

 

TERMINARZ LIGI NARODÓW SIATKARZY