Igor Jovovic (trener Stelmetu): Trudno coś mądrego powiedzieć po takim meczu. Wygrał zespół, który był bardziej głodny zwycięstwa. Po pierwszym spotkaniu mieliśmy sporą zaliczkę i przestrzegałem swoich zawodników, żeby grali konsekwentnie i spokojnie. Tymczasem nawet po pierwszej kwarcie, którą wygraliśmy, nie byłem zadowolony z naszej postawy, bo widziałem w zespole rywali większe zaangażowanie i agresję.

 

Mieliśmy też bardzo dużo kłopotów od samego początku. Prezentowaliśmy nieuporządkowaną, niezdyscyplinowaną oraz indywidualną defensywę i końcowy wynik jest tego konsekwencją. To wielkie rozczarowanie i jedna z moich największych porażek.

 

Przemysław Frasunkiewicz (trener Arki): Przed ostatnim meczem sezonu rozmawialiśmy, że cudownie byłoby wygrać to spotkanie. Mało osób w nas wierzyło, ale zagraliśmy jak w dwóch ostatnich sezonach, kiedy rywalizowaliśmy tylko polskim skaldem, czyli z ogromną determinacją.

 

Wszyscy zagrali z niesamowitym sercem i ten brąz smakuje jak złoto. Jestem bardzo dumny, bo zawodnicy, którzy wyszli na parkiet, pokazali wszystko, co jest najważniejsze w zawodowym sporcie. Nie znam takiego wyrazu, aby określić ich postawę. Poza tym wszyscy zawierzyli i poszli za naszym kapitanem, bo w dniu meczu Krzysiek Szubarga chodził ze swoją wściekłą miną i wszystkim mówił, że wygrywamy.

 

Krzysztof Szubarga (kapitan Arki): W szatni powiedziałem, że Anwil Włocławek wrócił z nami w półfinale do gry, kiedy przegrywał 0:2, a łatwiej jest odrobić stratę 18 punktów ze Stelmetem niż wygrać trzy kolejne mecze z Arką. Wszyscy stwierdzili, że to prawda. Dlatego walczyliśmy o każdy centymetr boiska i staraliśmy się utrzymać wysoką intensywność, bo zamierzaliśmy "zajechać" rywali. Dalej nie mogą mówić, bo chce mi się płakać. To jedna z najszczęśliwszych chwil w mojej karierze.