Dominik Durniat: Chyba się nie pomylę jak powiem, że zaskoczenia nie było.

Paweł "Trybson" Trybała: Tak jak obiecałem, słów na wiatr nie rzucam. Powiedziałem, że tak szybko zadam ciosy, że nie zdąży odklepać. I nie odklepał.

Czyli można powiedzieć, że treningi z twoim trenerem na coś się przydały. Tak zaatakowałeś, żeby nie było żadnych wątpliwości kto komu zamyka usta.

Nie zdążyłem zaatakować go w szczepionkę, żeby sparaliżować mu ręce, ale udało się wykonać plan. Marcin leżał i koniec.

Rozumiem, że to już jest definitywny koniec i nie będzie mowy o rewanżu. Pewnie też liczysz, że skończą się dyskusje i że Marcin uszanuje to, że był gorszy.

Chciałem powiedzieć, że jestem lekko zawiedziony i nie do końca zadowolony, bo nie zdążyłem mu zrobić tyle krzywdy, ile chciałem za to wszystko co na mnie gadał. Zbyt szybko ta walka została przerwana. Planowałem zrobić dosiad i porozcinać mu trochę głowę. Nie wyszło, ale ważne, że walka zakończyła się sukcesem.

Wydaje mi się, że ustanowiłeś nową miarę. Był jeden Najman za czasów Mariusza Pudzianowskiego. Będzie teraz jeden Trybson?

Mam nadzieję, że będzie teraz pół Najmana.

Czy taki był plan? Bo chyba nie przyjąłeś żadnego ciosu. Wziąłeś go za nogi, położyłeś, zacząłeś uderzać.

Marcin trenował boks przez 20 lat i MMA jest sportem dla ludzi myślących. Taktyka była, żeby nie wdawać się w stójkę. A Marcin Najman myśleć w tym sporcie za wiele nie potrafi, więc tak się skończyła ta walka.