Reprezentacja Niemiec wygrywa wbrew temu, co dzieje się ostatnio w drużynie narodowej i wokół niej. Po nieudanych finałach mistrzostw świata w Rosji w zespole doszło do istnej rewolucji. Trener Loew zrezygnował z wielu gwiazd, twierdząc, że nadszedł czas na odmłodzenie kadry. Na razie te zmiany przynoszą efekty, bo Niemcy wygrywają. Eliminacje do Mistrzostw Europy zaczęli od mocnego uderzenia. W Amsterdamie pokonali znakomicie ostatnio dysponowaną drużynę Holandii 3:2, zwycięskiego gola strzelając w ostatniej minucie meczu. W minioną sobotę wygrali 2:0 na Białorusi 2:0, trudno sobie wyobrazić, by we wtorek nie zdobyli kompletu punktów w starciu z Estonią.  

 

Nie wszystko jednak wygląda różowo. Kilka dni przed rozpoczęciem zgrupowania niemiecki selekcjoner trafił do szpitala, bo miał problemy z krążeniem krwi. Okazało się, że kilka miesięcy wcześniej podczas ćwiczeń na siłowni klatkę piersiową Loewa przygniotła sztanga i trener zaczął odczuwać skutki tego wydarzenia. Choć szpital już opuścił, to lekarze zabronili mu powrotu do pracy. Drużynę prowadzi więc asystent selekcjonera Markus Sorg. Pomimo zwycięstwa, nad tymczasowym trenerem Niemców, a także nad Loewem, z którym konsultowane są wszelkie decyzje, wiszą czarne chmury.

 

– Dobrze, że najbliżsi rywale nie są zbyt wymagający. Patrząc na to, co się dzieje na kadrze, zastanawiam się, o co w tym wszystkim chodzi i czy ktoś panuje nad chaosem – powiedział były reprezentant kraju Stefan Effenberg. Inni byli piłkarze oraz dziennikarze zastanawiają się też, dlaczego zgrupowanie przed czerwcowymi meczami zorganizowane zostało w... Holandii. Działacze odpowiadają: "Bo wszystkie hotele w interesujących kadrę okolicach Akwizgranu były zajęte". Niewiele ma to wspólnego z legendarną wręcz niemiecka solidnością. 

 

Zamieszanie nie przeszkadza jednak wygrywać, więc trener - zastępca na razie się broni. Nie wiedzie się za to Estończykom. Na razie rozegrali oni tylko dwa spotkania eliminacji Euro 2020. Oba z Irlandią Płn. i oba przegrali. Sytuacja jest więc trudna, a po wtorkowym starciu z mistrzami świata z 2014 roku może być jeszcze gorsza.           

 

Przeciwko Niemcom zagrać może kilku zawodników związanych z Lotto Ekstraklasą. Ostatnio w podstawowym składzie wystąpił Artur Pikk, a na ławce zasiedli Henrik Ojamaa, piłkarze Miedzi Legnica, w kadrze są też Ken Kallaste i Joonas Tamm z Korony Kielce. W przegranym 1:2 meczu w Estonii honorowego gola strzelił Konstantin Wasiljew, były gracz Piasta Gliwice i Jagiellonii Białystok.

 

Transmisja meczu Niemcy - Estonia w Polsacie Sport od godz. 20:35.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020