Kilka dni temu Łodzianie odnieśli życiowy sukces, awansując do finału Ligi Mistrzów w beach soccerze. W nim ulegli portugalskiej Bradze 0:6, która tym samym wygrała te rozgrywki trzeci raz z rzędu. 

 

Grzegorz Michalewski: Dotarło już do was to, czego dokonaliście na plaży w portugalskim Nazare?

 

Myślę, że to będzie powoli docierać tutaj, bo sygnały, jakie do nas dochodziły, tak naprawdę to była tylko cząstka tego, co będzie się działo gdy wrócimy do naszych rodzin. Wszyscy nas oglądali i wspierali, dostawaliśmy mnóstwo pozytywnych wiadomości. Teraz wracamy z tego wielkiego beach soccera i ja jako kapitan zespołu cieszę się, że mogłem dowodzić kolegami z drużyny. W każdym meczu zostawialiśmy serce. Życzę każdemu aby mógł przeżyć taką przygodę jaką jest finał Ligi Mistrzów „na piachu”.

 

Zespoły, które w tym roku walczyły w Euro Winners Cup w Nazare mogły zgłosić czterech obcokrajowców. Siłą KP Łódź było to, że "stranierich" było zaledwie dwóch. To pokazuje, ze polski beach soccer ma się całkiem nieźle?

 

Poziom beach soccera w Polsce się podniósł. Jest wielu obcokrajowców, od których możemy się uczyć. Cieszy to, że tą siłą jest Polska i mam nadzieję, że przełoży się to na wyniki reprezentacji i tam też będą sukcesy. Ja mogę być dumny, że tutaj praktycznie Polakami weszliśmy do finału, z drobną pomocą dwóch Brazylijczyków. Wydaje mi się, że ta siła będzie rosnąć. Dochodzą młode zespoły i nowi zawodnicy, którzy podpatrują starszych.

 

Cała rozmowa z Dariuszem Słowińskim w załączonym materiale wideo.