Jeleniewski startował do wyścigu ze skrajnego, czwartego pola. Stał blisko bandy, więc blisko maszyny startowej. Gdy sędzia dał znak do rozpoczęcia wyścigu taśma poszła w górę, ale tylko z jednej, wewnętrznej strony toru. Z tej, po której ruszał żużlowiec Orła, uniosła się tylko minimalne. Na domiar złego, gdy Jeleniewski zahaczył o nią twarzą, taśma nie pękła, a dostając się pod gogle, ściągnęła zawodnika z motocykla.

 

Wściekły Jeleniewski rzucił pod adresem ekipy technicznej kilka ciepłych słów. W tym nieszczęściu miał jednak sporo szczęścia. Taśma nie dostała się bowiem pod podbródek zawodnika, a takie właśnie sytuacje bywają najgroźniejsze. Twarz łódzkiego żużlowca także nie ucierpiała, co można było zobaczyć po zdjęciu kasku.

 

Po kilku minutach bieg 11. powtórzono, Jeleniewski wygrał, drugie miejsce zajął jego kolega z zespołu Rohan Tungate. Gospodarze wyszli wtedy na prowadzenie 34:32, jednak cały mecz przegrali 44:46.