W minionym odcinku poświęciliśmy sporo czasu na temat szkolenia dzieci i młodzieży. Tomasz Lorek oraz jego goście w studio - Sebastian Ułamek oraz Wojciech Jankowski próbowali odpowiedzieć na pytanie dlaczego Polacy dominują w rozgrywkach juniorskich, lecz na dorosłym gruncie nie wygląda to tak dobrze.

 

- To jest dobre zagadnienie, ale nie znam odpowiedzi. W juniorach wygląd to jak kosmos, ponieważ to zaplecze jest ogromne. Chłopcy biją się ze sobą, żeby dostać się do reprezentacji kraju. Za moich czasów było nas bardzo wąskie grono. Teraz jest o wiele więcej talentów. Być może trzeba poczekać. Mamy Patryka Dudka, Bartosza Zmarzlika, którzy są bardzo młodzi. Z tą dyskusją wstrzymałbym się jeszcze rok - przyznał Ułamek.

 

Zdaniem Jankowskiego przejście z wieku juniora do seniora jest w Polsce bardzo trudnym momentem dla zawodnika, który w młodym wieku jest rozpieszczany przez kluby, aby następnie zostać odstawionym na boczny tor.

 

- Myślę, że geneza problemu jest gdzieś indziej. My tych zawodników do 21. roku życia otaczamy opieką z każdej strony. Oni mają zagwarantowane miejsce w składzie ligowym, bo taki jest wymóg regulaminowy, zresztą słuszny. I nagle okazuje się, że zawodnik kończy wiek juniora i tak jak miał w sezonie 30 imprez, nagle okazuje się, że może zostać z dziesięcioma i jeszcze jak w dwóch pierwszych wypadnie źle to jest odstawiany od składu. Spójrzmy na dzisiejszych 22-latków. Wiecie ilu z nich odjechało w tym roku bieg w ekstralidze? Jest ich w ogóle dwóch, którzy mają podpisany kontrakt. To jest Sebastian Niedźwiedź i Bartek Świącik. To jest właśnie ten pierwszy rok po ukończeniu wieku juniora. Dziewięciu zawodników w ogóle podpisało kontrakty z polskimi klubami - zaznaczył organizator zgrupowań zaplecza kadry juniorów.

 

W podobnym tonie wypowiedział się Tomasz Lorek, który podał przykład dwóch żużlowców różnej generacji rodem z Antypodów.

 

- Darcy Ward urodzony w Queensland przylatuje w japonkach do Anglii, nie ma mamy, nie ma taty, nie ma przyjaciół. I gość robi dwa tytuły mistrza świata juniorów i później wygrywa Grand Prix w Kopenhadze. Pomijając, że miał absolutny talent od Boga, ale jemu się chciało, bo musiał. Byłoby mu wstyd wrócić do Australii i powiedzieć kumplom na podwórku "Panowie, ja położyłem temat, nie udało się". Czyli presja geograficzna sprawia, że gość się stara bardziej niż my. Nas kręcą światełka, szybkie samochody, chcemy dobrze żyć zamiast być mistrzem. Ivan Mauger chciał nim zostać i płynął promem do Anglii pięć tygodni. Potem wrócił do Australii, podniósł umiejętności, przyjechał do Europy i zdobył sześć tytułów mistrza świata. Można? - skwitował.

 

Nasi goście w studio podkreślili, że młodzi żużlowcy powinni uczyć się podstawowych zasad tej dyscypliny oraz mieć w sobie nieco więcej kindersztuby.

 

- Na początku uczmy podejścia do żużla jak do zabawy, reguły fair play, rywalizacji, podejścia do treningu, chęci wstania, pobiegania lub pójścia do warsztatu, aby umyć motocykl. To są te podstawy - powiedział Jankowski. - Tak było za moich czasów. Teraz giną te talenty, ponieważ ktoś zabłyśnie i on już ma mechanika. Często widzę jak tatuś i mamusia myją motocykl, a synuś siedzi i odpoczywa. I jeszcze się pytają czy może chce coś do picia - wtórował Ułamek.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.