Biało-Czerwone musiały uznać wyższość jedynie reprezentantkom Białorusi oraz Węgier, które zdobyły złoty medal.

 

- Warunki były trochę ekstremalne. Miałyśmy najbardziej skrajny tor, ale wiało trochę z lewej strony. Starałyśmy się na to nie spoglądać i po prostu sprzedać się w stu procentach. Czy mogło być lepiej? Myślę, że na dzień dzisiejszy jest super, wystarczająco. Walczymy przede wszystkim o kwalifikacje w tym roku, a cel numer jeden to igrzyska olimpijskie za rok - powiedziała Karolina Naja.

 

- Bieg był dobry, mimo że były fale i ciężkie warunki. Co miałyśmy pokazać, to pokazałyśmy - wtórowała swojej koleżance Katarzyna Kołodziejczyk.

 

Zdaniem Polek wywalczony brązowy krążek to sukces na miarę ich potencjału. - Naszym planem było dać z siebie wszystko. Jesteśmy zadowolone, bo popłynęłyśmy na tyle, na ile mogłyśmy. Na dzień dzisiejszy stać nas na to, więc cieszymy się z tego, co mamy - przyznała Helena Wiśniewska.

 

Najbardziej zapracowana z tego grona była Anna Puławska, która miała już za sobą starty w K1,

 

- Ja byłam już po "jedynce", więc moje wrażenia pogodowe były przetarte, również na trzecim torze. Powiedziałam dziewczynom, że jedziemy na tyle, ile możemy. Jesteśmy szczęśliwe, bo mamy brązowy medal. Brałam pod uwagę oba wyścigi, bo to były dla mnie dwa olimpijskie, bardzo ważne finały. W "jedynce" mam na razie szóste miejsce, w "czwórce" medal, więc bardzo się cieszę - zaznaczyła.