Przyczyny szybkich pożegnań z londyńskim turniejem kilkorga faworytów były różne. Z emocjami po porażce najtrudniej poradzić sobie było rozstawionej z numerem drugim Osace. Niespełna 22-letnia zawodniczka przegrała z Julią Putincewą z Kazachstanu 6:7 (4-7), 2:6.

 

Japonka na konferencji prasowej odpowiadała raczej zdawkowo. Zadziwiła tenisowy świat, gdy we wrześniu ubiegłego roku wygrała US Open i zdobyła pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze. To, że jej sukces w Nowym Jorku nie był dziełem przypadku potwierdziła w styczniu, gdy triumfowała w Australian Open. Dzięki temu zwycięstwu została pierwszą rakietą świata. Później jednak przyszedł okres słabszych występów. W efekcie pod koniec czerwca straciła miano liderki listy WTA.

 

Jeden z dziennikarzy zapytał, jak sobie radzi z tym, że po wspomnianych triumfach stała się niezwykle popularna. Azjatka już nie była w stanie odpowiedzieć.

 

"Czy mogę wyjść? Zaraz się rozpłaczę" - zwróciła się do prowadzącego konferencję, powstrzymując łzy.

 

Mniej emocjonalna była jedna z rewelacji tego sezonu - rozstawiona z "16" Czeszka Marketa Vondrousova. 20-letnia finalistka French Open 2019 przegrała z Amerykanką Madison Brengle 4:6, 4:6. Wstęp utrudnił jej ból ręki.

 

W pierwszej rundzie odpadły już również m.in. półfinalistka sprzed roku i ćwierćfinalistka z 2017 roku Łotyszka Jelena Ostapenko, rozstawiona z "10" Białorusinka Aryna Sabalenka oraz Daria Kasatkina (29.). Rosjanka rok temu była w czołowej "ósemce", ale ten sezon jak na razie ma zupełnie nieudany.

 

Kłopoty w sferze mentalnej przesądziły o porażce Alexandra Zvereva (6.). "Nie przegrałem za sprawą umiejętności tenisowych. Moja pewność siebie jest teraz na poziomie poniżej zera. Dlaczego? Bo nie wygrałem zbyt wiele w tym roku" - analizował Niemiec, który uległ Czechowi Jiriemu Vesely'emu 6:4, 3:6, 2:6, 5:7.

 

Jak dodał, jego samopoczucie i nastawienie to efekt wydarzeń z życia prywatnego, na które nie ma wpływu.

 

"Ostatnie dwa dni były dla mnie bardzo trudne pod względem osobistym. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tylko stwierdzam fakt. Muszę sobie z tym poradzić, by lepiej grać. Muszę też być realistą - gdy spojrzy się wstecz, to trawa nie jest moją ulubioną nawierzchnią, a w Wimbledonie nigdy nie szło mi dobrze. Mam nadzieję, że tegoroczny US Open będzie moim przełamaniem w Wielkim Szlemie" - podkreślił.

 

Kryzys dotknął też Stefanosa Tsitsipasa (7.). Grek rok temu był w Londynie w 1/8 finału, w styczniowym Australian Open dotarł do półfinału, a wiosną we French Open do najlepszej "16". Teraz przegrał z 89. na świecie Thomasem Fabbiano 4:6, 6:3 4:6, 7:6 (10-8), 3:6. Rok temu w trzeciej rundzie Wimbledonu pokonał tego Włocha bez straty seta.

 

"Thomas znacząco poprawił teraz swój forhend. Ja zaś nie zbliżyłem się nawet do poziomu na jakim wówczas grałem. Nie zasłużyłem na zwycięstwo. Normalnie nigdy tego nie robię podczas treningu, a podczas niedzielnego treningu byłem tak sfrustrowany i zły na siebie, że zniszczyłem rakietę. Czułem się potem okropnie, ale myślałem, że może to mi w jakiś sposób pomoże się przełamać. Nie pomogło" - podsumował niespełna 21-letni tenisista.

 

Łzy szczęścia popłynęły zaś po policzkach Gauff, która pokonała starszą o 24 słynną rodaczkę Venus Williams 6:4, 6:4.

 

"Poprzednio płakałam podczas filmu Avengers: koniec gry, gdy umierał Ironman, bo bardzo lubię tę postać" - przyznała Amerykanka, najmłodsza tenisistka w liczonej od 1968 roku Open Erze, która przeszła eliminacje Wimbledonu. Wystąpiła w nich dzięki tzw. dzikiej karcie.

 

W ostatnich dniach miała zdalnie sprawdzian z nauk ścisłych i dostała piątkę. "Za ten mecz dałabym sobie zaś szóstkę" - przyznała z uśmiechem.

 

Zajmująca 273. miejsce w rankingu WTA nastolatka chciała trafić na jedną z sióstr Williams, które są jej idolkami i jej marzenie się spełniło. Po ostatniej piłce meczu z Venus sama wydawała się zszokowana, a po meczu pomodliła się.

 

"Odkąd skończyłam osiem lat razem z tatą modlimy się przed każdym meczem. Nie prosimy Boga o zwycięstwo, tylko o to, bym ja i moja rywalka dokończyły spotkanie w zdrowiu. Teraz po pojedynku z Venus podziękowałam zaś za tę okazję, jaką mi tu dał" - wspominała.

 

Gauff nie brakuje jednak także ambicji. "Jak daleko mogę zajść w tym turnieju? Moim celem jest wygranie go" - skwitowała.