Linette dopiero w piątym podejściu przebrnęła pierwszą rundę rywalizacji na trawiastych kortach All England Clubu. W latach 2015-2018 przegrywała mecze otwarcia, a wcześniej odpadała w eliminacjach. Przerwanie złej passy dało jej wtorkowe zwycięstwo nad rosyjską kwalifikantką Anną Kalinską 6:0, 7:6 (11-9).

 

"W drugim secie Magda miała szansę przy stanie 1:0 na przełamanie, ale nie udało się. Rosjanka podniosła swój poziom i rywalizacja zamieniła się w trudną walkę. W końcówce tej odsłony widać było nerwy. Wygranie meczów w Wimbledonie nigdy nie jest łatwe. Podobało mi się, że w pierwszym secie Magda pokazała perfekcyjny tenis. Drugi był ciężki, ale zrobiła, to, co było potrzebne. Mam nadzieję, że to pomoże jej w drugiej rundzie i będziemy iść dalej" - zaznaczył Gellard.

 

Londyński turniej do wtorku był jedyną imprezą wielkoszlemową, w której 27-letnia poznanianka nigdy nie wygrała spotkania w głównej drabince. Jej najlepszym wynikiem jest trzeci etap French Open 2017 i Australian Open 2018. Zawodniczka nie ukrywała w rozmowie z dziennikarzami, że cieszy ją przerwanie tej złej passy w Wimbledonie.

 

"Dla mnie to nie jest najważniejsze. Nie patrzę na to spotkanie jako na pojedyncze zwycięstwo w jej karierze, ale liczy się rozwój każdego dnia i ciągła poprawa. Chodzi o to, aby iść krok po kroku do przodu. I tak ostatnio jest, bo wcześniej rozegrała świetny mecz we French Open z Rumunką Simoną Halep i dobrze zaprezentowała się podczas zawodów ITF w Manchesterze" - ocenił Brytyjczyk.

 

Przed przejściem na korty trawiaste Linette nie wiodło się zbytnio. Zdaniem jej szkoleniowca nie można jednak patrzeć tylko na suche wyniki.

 

"Magda miała wiele meczów, podczas których była blisko zwycięstwa. Jak choćby ten z Halep w Paryżu, z Rosjanką Anastazją Potapową w Madrycie czy Francuzką Alize Cornet w Rzymie. Wiemy, że zmierzamy w dobrym kierunku, trzeba się tam przebić. Cieszę się z dzisiejszej wygranej. Myślę, że będzie ważna dla Magdy pod względem mentalnym i mam nadzieję, że pomoże jej w dalszej części sezonu" - zaznaczył.

 

W drugiej rundzie Polka zmierzy się z rozstawioną z numerem 25. Amandą Anisimovą. Niespełna 18-letnia Amerykanka to półfinalistka niedawnego French Open, a w styczniu dotarła do 1/8 finału Australian Open. Gellard docenia osiągnięcia nastolatki z USA, ale nie traci wiary w swoją zawodniczkę.

 

"Szczerze mówiąc, to przed French Open nie podejrzewałbym w życiu, że Amanda będzie tam w stanie dotrzeć do półfinału, ale to zrobiła i grała świetnie. Ogólnie gra dobrze, więc to będzie ciężki mecz. Ale wierzę, że mamy szanse. Zobaczymy, co z tego wyniknie" - podkreślił.