Myślę, że to był mój najlepszy występ w tym turnieju. Ale uważam, że Magda także grała dobrze. Serwowała znacznie lepiej niż się tego spodziewałam. Było naprawdę ciężko. Ja jednak zagrałam agresywnie, to było kluczowe. Dobrze też poruszałam się po korcie. Od pierwszego punktu czułam się dobrze" - zaznaczyła Kvitova na konferencji prasowej.

 

Jeden z dziennikarzy spytał, czy miała wrażenie, że Linette była zdenerwowana. Polka aż do tegorocznej edycji czekała na przejście pierwszej rundy w Wimbledonie.

 

- Nie sądzę, by była zestresowana. Grała świetnie od pierwszej piłki. Była podekscytowana. Fajnie, że dobrze jej poszło w dwóch wcześniejszych rundach - dodała Czeszka, która dwukrotnie triumfowała na kortach All England Clubu.

 

Kvitova była zdecydowaną faworytką tego spotkania. Niewiadomą było tylko, czy w grze nie przeszkodzą jej niedawne kłopoty zdrowotne. Z French Open wycofała się bowiem tuż przed rozpoczęciem rywalizacji z powodu kontuzji lewego ramienia. Do gry po ponadmiesięcznej przerwie wróciła właśnie startem w Wimbledonie. Podczas londyńskiego turnieju przed meczami drugiej i trzeciej rundy nie trenowała na korcie, a jedynie ćwiczyła na siłowni i biegała. Nie przeszkodziło jej to w wygraniu spotkań.

 

- Nie czuję się jednak pewnie. Tak jak powtarzałam wcześniej wielokrotnie, ból może się pojawić w ramieniu i wtedy będę musiała się wycofać. Bardzo się cieszę, że wygrałam ten mecz, to dla mnie ważne. Nie wybiegam za daleko w przyszłość - zastrzegła.

 

Przyznała, że być może pomógł jej fakt, iż z uwagi na powrót po kontuzji oczekiwania wobec jej występu są mniejsze niż zwykle.

 

- Teraz jestem chyba bardziej skupiona na moim ramieniu niż na tenisie. Na wcześniejszych treningach nie wyglądało to dobrze. Przed każdym meczem martwię się, czy nie ziszczą się różne czarne scenariusze. Jak na razie jest ok. Naprawdę się cieszę, że mogę grać bez bólu - podkreśliła.

 

Kvitova miała zawsze dobre relacje z Agnieszką Radwańską, która jesienią zakończyła karierę. Krakowianka pojawiła się w Londynie gościnnie.

 

- Widziałam ją, kiedy odbijałam piłkę. Przechodziła obok mojego kortu. Przywitałyśmy się, ale nie miałam okazji pogadać z nią dłużej. Miło było ją zobaczyć. Bez niej w drabince jest inaczej, bo zawsze spotykałyśmy się w szatni. Zawsze ją lubiłam i podziwiałam - jako zawodniczkę i osobę - zapewniła.

 

W 1/8 finału zmierzy się z rozstawioną z numerem 19. Brytyjką Johanną Kontą.

 

WYNIKI I TERMINARZ WIMBLEDONU