Lisek to jedyny Polak, który skoczył o tyczce sześć metrów. Po raz pierwszy dokonał tej sztuki w lutym 2017 roku w Poczdamie, gdy uzyskał 6,00 m, ustanawiając halowy rekord Polski. Teraz przekroczył tę magiczną barierę na stadionie.
 
– Piotr jest samotnym liderem światowych list w tym sezonie. Jest też zawodnikiem z dziesiątym wynikiem w historii. Dołączył do ekskluzywnego grona tych, którzy pokonali tę granicę sześciu metrów. A tam już same wielkie sławy: Siergiej Bubka, Renaud Lavillenie, Rodion Gataullin, Armand Duplantis... Mamy więc z czego się cieszyć – przyznał wicemistrz olimpijski w skoku wzwyż.
 
Znakomita forma Liska napawa optymizmem przed dalszą częścią sezonu.
 
– Sezon lekkoatletyczny jest właściwie w środku. Przed nami sześć zawodów Diamentowej Ligi i przede wszystkim mistrzostwa świata. Ten wynik Piotra ustawia go w gronie kandydatów już nie tylko do medalu, ale do wygrania tej imprezy, która się odbędzie w Dosze na przełomie września i października – dodał Partyka.