Sopot Open ostatnim turniejem Przysiężnego

Tenis
Sopot Open ostatnim turniejem Przysiężnego
fot. PAP

"Mam nadzieję, że zagram więcej niż jeden mecz. Przyjdzie mi jednak rywalizować na kortach ceglastych, a przez ostatnich 10 lat starałem się omijać ziemię" - powiedział Michał Przysiężny, który podczas tenisowego turnieju BNP Paribas Sopot Open zakończy karierę.

„Będzie to dla mnie dziwny turniej, ale grając zawodowo przez prawie 18 lat miałem świadomość, że kiedyś przyjdzie mi po raz ostatni wyjść na kort. U progu kariery nie wymyśliłem sobie, że zakończę ją właśnie Sopocie, bo na taki pomysł, biorąc pod uwagę termin i miejsce, wpadłem niedawno. Poprosiłem dyrektora imprezy Mariusza Fyrstenberga o dziką kartę i chciałbym mu podziękować, że mi ją przyznał” – zaznaczył.

 

Przysiężny podkreśla, że Sopot to szczególne miejsce nie tylko dla niego, ale także dla wielu polskich tenisistów jego pokolenia.

 

„Na początku XXI wieku odbywał się w tym mieście turniej, w którym mieliśmy możliwość rywalizacji z najlepszymi zawodnikami na świecie, ale nie tylko aspekt sportowy decydował o jego wyjątkowości. Uwielbialiśmy przyjeżdżać do Sopotu, bo zawsze była tam świetna atmosfera i super pogoda. To był rewelacyjny turniej. Ja darzę go dodatkowym sentymentem, bo udało mi się, jako pierwszemu Polakowi po Wojciechu Fibaku, awansować do ćwierćfinału tej rangi zawodów” – dodał.

 

35-letni tenisista zdecydował się zakończyć karierę ze względu na problemy zdrowotne.

 

„Po operacji ścięgna Achillesa nie grałem przez 1,5 roku i w tym czasie, przez osiem miesięcy, pomagałem Carolinie Wozniacki. Spróbowałem wrócić na kort, jednak to już nie było to samo co przed zabiegiem. Ostatni turniej rozegrałem pod koniec marca i znowu miałem trwającą trzy miesiące przerwę. Miesiąc temu wznowiłem treningi, ale zdrowie szwankuje, zatem postanowiłem powiedzieć - pas. Co będę robił po zakończeniu kariery? Mam parę ofert, ale nie podjąłem ostatecznej decyzji” – przyznał.

 

Przed startem w Sopocie wielokrotny reprezentant Polski zamierza wystąpić za tydzień w Gliwicach w mistrzostwach kraju.

 

„Mam nadzieję, że dzięki tej imprezie będę w Sopocie w optymalnej formie i nie odpadnę po pierwszym meczu” – stwierdził.

 

Przysiężny zdradził, że w przypadku triumfu w Sopot Open zapewne zdecydowałby się kontynuować karierę.

 

„Dzięki temu awansowałbym na 300. miejsce w rankingu ATP, zatem miałbym zapewniony udział w podobnych zawodach. W innym przypadku kończę, bo w challengerach nie ma już eliminacji, a gra na siłę w mniejszych turniejach nie satysfakcjonuje mnie. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że wygrać Sopot Open będzie niezwykle ciężko, bo musiałbym pokonać sześciu rywali” – zauważył.

 

Zawodnik nie ukrywa, że przyjdzie mu także rywalizować na nawierzchni, która nie zalicza się do jego ulubionych.

 

„Wychowałem się co prawda na kortach ceglastych, wiem jak na nich grać i odnosiłem na nich sukcesy, ale przez ostatnich 10 lat starałem się omijać ziemię i generalnie nie rywalizowałem na cegle” – podsumował.

 

Turniej rozpocznie się 29 lipca, a finały singla i gry podwójnej zaplanowano na 4 sierpnia. W zeszłym roku, ze względu na spór wokół sopockich kortów, impreza odbyła się w Gdyni. Pula nagród wynosi 92 040 euro, z czego zwycięzca otrzyma 12 250.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze