Liga Narodów. Pliński: Bednorz największym wygranym Final Six

Siatkówka

Daniel Pliński ocenił, że trzecie miejsce polskich siatkarzy w Lidze Narodów jest wielkim sukcesem, a kilku zawodników zwróciło na siebie uwagę. "Największym wygranym Final Six jest Bartosz Bednorz" - powiedział wicemistrz świata z 2006 roku i mistrz Europy 2009.

"Dużym zaskoczeniem mogło być już to, że Polacy pojechali na turniej finałowy. Trener Vital Heynen od początku mówił, że będzie dużo eksperymentował. W fazie grupowej turnieju finałowego biało-czerwoni pokazali, że potrafią grać bardzo dobrze i pokonali potęgi - Brazylię i Iran. W półfinale nie dali rady Rosjanom, ale i tak to trzecie miejsce to wielki sukces całej polskiej siatkówki. To pokazuje, że mamy bardzo dużo zawodników, którzy mogą grać w kadrze" - zaznaczył Pliński.

 

Belgijski szkoleniowiec na Final Six wysłał w większości młodych zawodników, którzy mieli wsparcie kilku bardziej doświadczonych kolegów. Podstawowi kadrowicze zostali w Zakopanem, by kontynuować przygotowania do sierpniowego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk i wrześniowych mistrzostw Europy.

 

"Bardzo dobrze w Chicago zaprezentowali się Marcin Komenda i Jakub Popiwczak. Numerem jeden na rozegraniu jest Fabian Drzyzga, a na lidero Paweł Zatorski, ale Komenda i Popiwczak dali mocny sygnał Grzegorzowi Łomaczowi i Damianowi Wojtaszkowi. Marcin zagrał jak rozgrywający przez duże R" - podsumował były reprezentacyjny środkowy.

 

Zwrócił on też uwagę na dwóch siatkarzy występujących na jego dawnej pozycji - młodego Norberta Hubera i Karola Kłosa, który wrócił do reprezentacji po dwuletniej przerwie.

 

"Karol pokazał, że będzie się mocno bił o miejsce w 14 na kwalifikacje olimpijskie, a potem w 12 na igrzyska. Piotr Nowakowski, Jakub Kochanowski i Mateusz Bieniek są bardzo mocni i wszyscy prezentują światowy poziom, więc będzie mu się ciężko przebić" - zaznaczył.

 

Jako tego, który najwięcej zyskał za sprawą udanego występu w Chicago, wskazał Bednorza. Przyjmujący, który był najlepiej punktującym graczem Final Six, znalazł się w Drużynie Marzeń tego turnieju.

 

"On jest największym wygranym. Powiedzmy sobie szczerze, po fazie interkontynentalnej był już skreślany przez niektórych ekspertów i kibiców. Zagrał bardzo słabo w Mediolanie. Trener dał mu jeszcze jedną szansę i w USA zagrał kapitalnie" - chwalił Pliński.

 

Biało-czerwoni wrócą do kraju we wtorek. Decyzją Heynena Bednorz, Bartosz Kwolek, Kłos, Maciej Muzaj i Łukasz Kaczmarek dołączą do grupy w Zakopanem. Łącznie trenować tam będzie 17 siatkarzy.

 

"Pierwotnie miało ich być 15, ale pięciu chłopaków pokazało się z bardzo dobrej strony w Final Six i szkoleniowiec potwierdził, że jest elastyczny i powiększył tę grupę. To fajne, że w każdej chwili, jak się wyróżnisz, możesz usłyszeć przyjeżdżaj, jesteś potrzebny, chcemy cię jeszcze zobaczyć" - zaznaczył były gracz.

 

Na pytanie, kto z tej piątki ma największe szanse na wywalczenie miejsca w składzie na turniej kwalifikacyjny, odparł, że wiele zależy od koncepcji Heynena.

 

"Czy będzie chciał mieć w 14 trzech atakujących, czy czterech środkowych. A może też być pięciu przyjmujących. Na tej pozycji Kwolek i Aleksander Śliwka obronili się i potwierdzili wcześniej już swoją klasę. Wilfredo Leon i Michał Kubiak są poza zasięgiem pozostałych. Myślę więc, że Bednorz będzie się w razie czego bił z Arturem Szalpukiem o to piąte miejsce" - prognozował.

 

Przed rozpoczęciem meczu o trzecie miejsce w LN głośno było o tym, że na ławce trenerskiej zabrakło szkoleniowca Polaków. Belg wcześniej wrócił do kraju, by jak najszybciej wrócić do Zakopanego.

IM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze