Marek Magiera: Dziesięć lat minęło od ostatniego medalu żeńskiej reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy. Byłaś, grałaś i ten medal masz. Niesamowite, że minęła już dekada.

Paulina Maj-Erwardt: W lustrze widzę tę samą Paulinę. Czas najwyższy, żeby powtórzyć ten sukces. Wszystko robię pod względem fizycznym i mentalnym, aby sprawić, że dziewczyny uwierzą. Trzeba wspiąć się na wyżyny swoich możliwości. Wszystko jest możliwe. Ktoś może mi zarzucić, że bujam w obłokach. Jeżeli przełożymy treningi na mecze i dodamy trochę pewności siebie, to wszystko jest do wygrania.

Bujaj dalej w obłokach, bo sezon zaczął się bardzo dobrze. Twierdzę, że niewiele zabrakło nam, żeby walczyć o medale Ligi Narodów. Druga część sezonu to kwalifikacje olimpijskie i mistrzostwa Europy. Jedno i drugie gramy u nas, przy naszych kibicach.

Dla mnie to ogromny plus. Są głosy, że to nie najlepiej, bo będzie większa presja. W 2009 roku kibice byli dla nas siódmym zawodnikiem na boisku. Musi nas to ponieść. Patrzymy na chłopaków. Co oni robią?! Ręce same składają się do braw.

Na Was to aż tak wpływa?

Jesteśmy w szoku. Chłopaki są super, świetnie grają. Mówimy sobie, że też tak chcemy. Troszkę nas ciągną za sobą, żebyśmy uwierzyły w siebie.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.