Starcie nie układało się po myśli Rosjanina, który przegrywał na wszystkich kartach punktowych. Przed dwunastą rundą sędziowie punktowali 109:100, 108:101 oraz 107:102 na korzyść Portorykańczyka. Buddy McGirt, członek Galerii Sław oraz trener Dadaszewa - widział, w jakim stanie jest jego podopieczny. Przed ostatnią rundą rzucił ręcznik. Była to najlepsza decyzja, jaką mógł w tamtym momencie podjąć, choć zawodnik przez chwilę protestował.

 

Dadaszew czuł się fatalnie. Zwymiotował, zanim dotarł do szatni.

 

- Jak dobrze wiecie jeden cios mógł zmienić życie tego chłopaka, a ja nie zamierzałem pozwolić, by tak się stało. Wolę, by zawodnicy byli na mnie źli dzień lub dwa niż przez resztę życia - powiedział McGirt.

 

Dadaszew trafił do szpitala, gdzie przeszedł dwugodzinną operację. Lekarze próbowali też skontaktować się z jego bliskimi w Rosji, by uzyskać informacje o potencjalnych alergiach lub też urazach czaszki. W szpitalu na pewno spędzi kilka najbliższych dni.

 

W trakcie walki przyjął 260 mocnych ciosów na głowę.

 

- Mam nadzieję, że z Maksimem wszystko w porządku. To wielki zawodnik i wojownik - powiedział jego przeciwnik. Choć tak naprawdę w tym momencie Rosjanin nie ma rywali. Wspierają go wszyscy.