Legia Warszawa zarządzana przez Aleksandara Vukovicia znalazła się w ogniu krytyki. Co prawda liczy się w walce o europejskie puchary, a pogubione ligowe punkty wciąż można odrobić, ale wielu kibiców nie jest zadowolona z poczynań drużyny. Piłkarze grają bez pomysłu, nie widać w ich występach pomysłu na kreowanie akcji. Trener "Wojskowych" zdaje sobie z tego sprawę i zapewnia, że jest to nieunikniony okres w budowaniu zespołu.

- To nie moment na kreowanie pięknej gry. Jeśli przejdziemy ten okres, będziemy pewni siebie, a dzięki temu skuteczniejsi. Dotąd kluczowe było przejście dwóch rund eliminacyjnych, jednocześnie notując jak najmniejszą stratę w lidze. My naprawdę nie jesteśmy hegemonami w Europie, ani nawet na własnym podwórku, żeby nie uważać tego za bardzo trudne zadanie - powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

W ostatnim czasie swoich szans na grę nie dostaję Carlitos. Najlepszy strzelec minionego sezonu oglądał mecz ze Śląskiem Wroclaw (0:0) z ławki rezerwowych. Czy Hiszpan jest w konflikcie z Vukoviciem? Trener stanowczo zaprzecza.

- Jest w gronie zawodników, którzy grali u mnie najczęściej. Wystąpił w 15 z 17 meczów. Nie widzę powodów, aby go wyróżniać. Wiem, jakie są jego możliwości. Jest naszym najlepszym strzelcem, ale przypominam, że w poprzednim sezonie nie wygraliśmy ligi czy Pucharu Polski. Dla mnie istotne jest, co wygrywa drużyna, a nie liczby pojedynczego piłkarza. W tym sezonie Carlitos zagrał dobry mecz z Europa FC w Warszawie. W pozostałych było gorzej - zauważyl.

W wywiadzie nie zabrakło wątku Michała Kucharczyka, który opuścił warszawski klub. Sam napastnik nie chciał odchodzić z klubu, jednak decyzją m.in. Vukovicia umowa z 28-latkiem nie została przedłużona.

- Widziałem drużynę bez niego. Czy postąpiłem słusznie? Trener musi podjąć swoje decyzje. Tę uznałem za słuszną. Tak samo klub podejmuje ruchy wobec trenerów – Jacka Magiery, Romeo Jozaka, Deana Klafuricia, Ricardo Sa Pinto i kilku innych. Teraz mogę uznać, że ta szatnia jest zdrowa - dodał.