Polscy siatkarze dziesiąty raz zagrają w turnieju olimpijskim. Jedyny medal wywalczyli w 1976 roku w Montrealu, gdy sięgnęli po złoto po pamiętnym finałowym zwycięstwie nad Związkiem Radzieckim (3:2). W czterech ostatnich ostatnich edycjach biało-czerwoni kończyli zmagania na ćwierćfinale. Po awansie do Tokio apetyty są dużo większe.
 
– Myślę, że to jest bardzo dobry moment, bo mamy teraz dobry skład. W tym sezonie zostało wypróbowanych około trzydziestu zawodników i to z dużym sukcesem. Tak długiej ławki, jak nasza reprezentacja, nie ma żaden zespół na świecie. Ważne, żeby w Tokio być w dobrej formie, bo igrzyska rządzą się swoimi prawami. Bardzo ciężko tam o medal, ale teraz jest dla nas dobry czas – stwierdził Wójtowicz, który z trybun Ergo Areny obserwował zmagania w gdańskim turnieju kwalifikacyjnym.
 
Podobnego zdania jest inny mistrz igrzysk 1976 roku Ryszard Bosek:
 
– Już od jakiegoś czasu mówimy, że jesteśmy najpoważniejszym kandydatem do złotego medalu. Nasz zespół gra dobrze w tych momentach, kiedy trzeba grać dobrze. Mamy tylu zawodników, że można zrobić trzy reprezentacje. Ważne, by z tą myślą się oswoić. Gdy się jedzie w roli faworyta to wcale nie jest takie proste, bo wszyscy chcą wygrywać z faworytem. Taka jest jednak rola faworyta, że musi być odporny psychicznie – powiedział były reprezentant Polski.
 
Złoci medaliści z Montrealu bardzo pozytywnie oceniają pracę wykonaną przez selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena. 
 
– Tylko trzeba gratulować. Heynen to trener inny od wszystkich trenerów, ma swój styl prowadzenia zespołu. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku, bo wygrywa wszystko to, co trzeba wygrać: zdobył mistrzostwo świata i wywalczył olimpijski awans – powiedział Mirosław Rybaczewski.
 
Wypowiedzi mistrzów olimpijskich z Montrealu: Ryszarda Boska, Mirosława Rybaczewskiego oraz Tomasza Wójtowicza w załączonych materiałach wideo.