"Olbrzym z Wilmslow" ostatni pojedynek stoczył 15 czerwca w Las Vegas. Bez problemów uporał się z niepokonanym do tej pory Tomem Schwarzem (24-1, 16 KO), wygrywając przez TKO w drugiej rundzie. Pod koniec lipca mówiło się o jego ewentualnej walce z byłym mistrzem świata Charlesem Martinem, ale ostatecznie promotorzy Anglika postawili na innego rywala.

 

Będzie nim 28-letni Wallin, który w zawodowym ringu także jest niepokonany. W kwietniu zadebiutował on w Stanach Zjednoczonych. Jego walka Nickiem Kisnerem została jednak uznana za nieodbytą, bo Szwed już w pierwszej rundzie doznał kontuzji. W czerwcu Wallin był jednym z kandydatów do pojedynku z Anthonym Joshuą, gdy na dopingu złapano Jarrella Millera. Ostatecznie do starcia nie udało się doprowadzić, ale walka z Furym również może być dla niego przepustką do dużej kariery.

 

- Od kiedy tylko zacząłem trenować, marzyłem właśnie o takich walkach jak ta. Za mną lata poświęceń, które w końcu się zaczynają zwracać i przynosić korzyści. Nie jestem faworytem, lecz czuję się gotowy na takie wyzwania. Ja mam przecież wszystko do zyskania, Fury może tylko stracić - powiedział szwedzki pięściarz.

 

A jak ogłoszenie swojego rywala skomentował Fury, który w całej karierze zaliczył tylko jeden remis z Deontayem Wilderem? Były czempion nie ukrywa, że to tylko przystanek do rewanżu z aktualnym mistrzem federacji WBC. - Cieszę się z powrotu do Las Vegas. Ostatnio dobrze się tu bawiłem i fajnie spędziłem czas. Wallin to mocny i wysoki rywal, a właśnie takiego szukaliśmy w ramach przygotowań do rewanżu z Deontayem Wilderem. Póki co skupiam się jednak tylko na nim - zapewnił Fury.