Kijańczuk na FEN 26 wróci odmieniony? "Nie będę szukał nokautu na siłę"

Sporty walki

Rafał Kijańczuk (7-2, 7 KO) podczas gali FEN 26 powróci do klatki organizacji po nieudanym debiucie. W pierwszej walce musiał uznać wyższość Adama Kowalskiego na FEN 25, 12 października przyjdzie mu zmierzyć się z Marcinem Zontkiem (17-2-2NC, 10 KO, 4 SUB). - Chcę pokazać siebie z innej strony. Chcę pokazać prawdziwego siebie. Pokazać, że to, co kibice widzieli w ostatnim pojedynku, to był po prostu wypadek przy pracy - mówi Kijańczuk w rozmowie z Polsatsport.pl.

Maciej Turski: Przydałaby mi się chyba jakaś linijka albo pas pod ręką, bo musimy porozmawiać o tym, co wydarzył się podczas Twojego debiutanckiego występu dla organizacji Fight Exclusive Night. Czy udało się już przeanalizować pojedynek z Adamem Kowalskim?

 

Rafał Kijańczuk: Jeśli o mnie chodzi, to tamten występ jest już rozdziałem zamkniętym. Chcę iść dalej do przodu i nie chcę oglądać się za siebie. Jak to wyglądało? Po prostu źle. Nie mogłem później nawet tego oglądać. Co ja tam wyprawiałem... Zimny prysznic, naprawdę solidna nauczka.

 

A co zawiodło przede wszystkim?

 

Być może go podświadomie nieco zlekceważyłem. Starałem się być w pełni skoncentrowany, ale głosy wokół mnie, presja otoczenia, przewidywania szybkiej wygranej... To wszystko mogło podziałać na mnie w negatywny sposób. Z pewnością brak doświadczenia też miał znaczenie. Adam miał go zdecydowanie więcej i to też mu pomogło.

 

Nawiązałeś do przygotowania mentalnego i chyba to mogło być w tej sytuacji kluczowe. Dodatkowo wyjątkowa oprawa gali - amfiteatr, doping publiczności, ognie itp, to w jakiś sposób mogło dodatkowo "zmotywować cię" do szybkiego ataku...

 

Na pewno mogło to odegrać taką właśnie rolę. Naruszyłem Adama tym pierwszym atakiem i mogło się to potoczyć też pewnie zupełnie inaczej, ale wyszło jak widzieliśmy. Zacząłem wyczyniać jakieś niestworzone rzeczy, które nie miały prawa się wydarzyć.

 

Jak zareagowali trenerzy? Odpowiedzialny za przygotowanie parterowe Adam Grabowski mówił wściekły, że później na treningach przerabialiście akcje obronne, aby już nie dopuścić do takiej sytuacji.

 

Nikt nie był zadowolony i ciężko szukać jakichś plusów w tej sytuacji. Może zabrakło tego przygotowania mentalnego? Fizycznie czułem się gotowy, dlatego nie chcieliśmy tracić czasu i wracamy bardzo szybko. Nie ma sensu odpoczywać, tylko trzeba wracać do klatki. Bierzemy to, co jest.

 

Błyskawicznie, na gorąco po walce mówiłeś, że musisz przemyśleć, co będzie dalej. Widać, że odzyskałeś już głód walki.

 

Tak, głód walki mam zawsze. Teraz jest po prostu jeszcze większy.

 

Pojawia się kolejny przeciwnik, kolejny doświadczony rywal. Jak oceniasz zestawienie z Marcinem Zontkiem? Czy w ogóle mieliście coś do powiedzenia w sprawie przeciwnika?

 

Nie, czekaliśmy na konkretną propozycję i ją zaakceptowaliśmy. Nie jestem od wybrzydzania i wybierania rywali. Chcieliśmy po prostu zawalczyć na tej gali we Wrocławiu, chcieliśmy szybkiego powrotu. To wydaje się całkiem logiczne starcie. On jest lokalnym zawodnikiem, cieszy się w tamtym rejonie popularnością, a ja chciałem walkę, którą dostałem. Teraz jest tendencja do brania walk na odbudowanie. Ja tak nie chcę, nie chcę bić się z "ogórkami". Ja szukam wyzwań, niebezpieczeństwa i właśnie takie wyjście ze strefy komfortu zapewnia rozwój.

 

Z jakim celem przystąpisz do tego pojedynku? Wygrana oczywiście będzie celem nadrzędnym, ale czy na przykład tym razem będziesz chciał zamiast szybkiego skończenia poszukać walki na dłuższym dystansie?

 

Nie będę szukał nokautu na siłę. Jeśli przydarzy się taka sposobność, to z niej skorzystam. Chcę pokazać siebie z innej strony. Chcę pokazać, że to, co kibice widzieli w ostatnim pojedynku to był po prostu wypadek przy pracy. Chcę pokazać prawdziwego siebie.

 

Po pierwszej porażce nie wraca się na pewno łatwo. W Twoim rekordzie natomiast widnieją już dwie porażki z rzędu. Z jakim nastawieniem przygotowuje się do walki z taką świadomością?

 

Nie chcę o tym nawet myśleć. Nie chcę rozdrapywać ran, bo to nie ma sensu. Staram się skupiać myśli na tym, co jest przede mną. Muszę iść do przodu. Nie narzucam sobie presji i myślę o kolejnym występie.

 

Transmisja gali na sportowych antenach Polsatu.

 

Bilety na galę FEN 26 dostępne tutaj!

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze