Siedem goli w meczu Barcelony. Wygrana bez Messiego i Suareza

Piłka nożna
Siedem goli w meczu Barcelony. Wygrana bez Messiego i Suareza
fot. PAP/EPA

Barcelona w częściowo rezerwowym składzie pokonała przed własną publicznością Betis Sewilla 5:2 w drugiej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy piłkarskiej. W ekipie gospodarzy zabrakło m.in. kontuzjowanych Argentyńczyka Lionela Messiego i Urugwajczyka Luisa Suareza.

Nie było także zmagającego się z urazem Francuza Ousmane'a Dembele. To oznaczało, że trener Ernesto Valverde nie mógł skorzystać z żadnego klasowego napastnika poza sprowadzonym tego lata z Atletico Madryt Francuzem Antoine'em Griezmannem.

 

Na domiar złego, w wyniku błędu w rozegraniu piłki w środku pola Barcelona straciła bramkę w 15. minucie. Na listę strzelców wpisał się wówczas Francuz Nabil Fekir.

 

Broniący tytułu Katalończycy zdołali wyrównać jeszcze przed przerwą, a do siatki trafił właśnie Griezmann. Również Francuz dał gospodarzom prowadzenie pięć minut po zmianie stron i od tego momentu dominacja Barcelony nie podlegała już dyskusji. Betis przez większość czasu nie potrafił groźnie zaatakować, a gospodarze strzelali kolejne bramki. Uzyskali je kolejno Carles Perez (56.), Jordi Alba (60.) i wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Chilijczyk Arturo Vidal (77.).

 

W 79. minucie ładnym uderzeniem z dystansu popisał się Loren Moron, zmniejszając stratę na 2:5, ale na więcej zespołu z Sewilli nie było już stać. Barcelona zrehabilitowała się za niespodziewaną porażkę na inaugurację sezonu, kiedy przegrała na wyjeździe z Athletic Bilbao 0:1.

 

Środkowy obrońca Gerard Pique rozegrał w niedzielę 500. oficjalny mecz w barwach Barcelony, licząc wszystkie rozgrywki. Zadebiutował 13 sierpnia 2008 roku, kiedy "Duma Katalonii" rozgromiła na Camp Nou Wisłę Kraków 4:0 w pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów.

 

Pique został ósmym piłkarzem tego klubu, który osiągnął tę granicę. Przed nim dokonali tego: Xavi Hernandez (767), Messi (686), Andres Iniesta (674), Carles Puyol (593), Migueli (549), Sergio Busquets (537; także grał w niedzielę) i Victor Valdes (535).

 

Wcześniej drugie z rzędu zwycięstwo, znów 1:0, odniosło Atletico Madryt, które pokonało na wyjeździe Leganes. Przed sezonem mówiło się, że argentyński szkoleniowiec stołecznego klubu Diego Simeone zmieni nieco swoją filozofię i poświęci grę w obronie na bardziej ofensywny styl. Tymczasem jego podopieczni wciąż imponują w defensywie, podobnie jak w minionych latach. Zwycięską bramkę uzyskał w 71. minucie Vitolo.

 

Atletico nigdy wcześniej nie odniosło zwycięstwa na tym stadionie.

 

- Cieszę się, że udało nam się wygrać na tym trudnym terenie i z zespołem, który potrafi skomplikować rywalom życie. Przez pierwsze 20 minut dominowaliśmy, ale później przeciwnicy znacznie się poprawili i spotkanie stało się wyrównane. Leganes potrafi zirytować - przyznał Simeone.

 

Trzeci z najpoważniejszych kandydatów do tytułu Real Madryt grał w sobotę. "Królewscy" nie popisali się, tylko remisując u siebie z Realem Valladolid 1:1.

 

W tabeli prowadzi Sevilla, która w piątek pokonała Granadę 1:0, ma komplet punktów i bilans goli 3-0. Tuż za nią jest Atletico (bramki: 2-0). Real jest trzeci i ma dwa "oczka" straty do prowadzącej dwójki. Barcelona zajmuje dziewiątą pozycję.

MC, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie