Marcin Feddek: Widzę, że jesteś w dobrym nastroju! Zabrakło cię na poniedziałkowym treningu, czyli za tobą lekki rozruch w hotelu. Tradycyjnie.

 

Robert Lewandowski: W sobotę miałem ligowy mecz, więc drugi dzień po meczu teoretycznie jest tym najcięższym. W hotelu miałem zabiegi, trening regeneracyjny. Wszystko poszło zgodnie z planem.

 

Oglądałem mecz z Mainz, wygrany przez Bayern 6:1. Nie wyglądał dla ciebie na szczególnie ciężki.

 

To są tylko pozory! Nieważne, czy wygrywasz 6:1, czy 2:0. Zawsze trzeba włożyć tyle samo wysiłku w przygotowanie do meczu. W trakcie spotkania też przebiega się podobne dystanse jeśli chodzi o szybkość czy kilometry. Zmęczenie jest więc podobne. Może głowa jest mniej zmęczona, gdy wygrywasz spokojnie, ale jednak organizm swoje zrobił.

 

Gratuluję wejścia w sezon i strzelonych goli. Skąd bierzesz motywację, żeby w każde rozgrywki wejść z jeszcze większym apetytem na gole i żeby być najlepszym piłkarzem Bayernu czy Bundesligi?

 

Wyniki to przede wszystkim z ambicji, z radości gry w piłkę. Chcę pokazać coś nowego, coś czego wcześniej nie udało mi się zrobić. Dopóki mam radość z grania i miłość do sportu jest tak duża, jak do tej pory, za każdym razem chcę zrobić coś fajnego i grać jak najlepiej. Póki mam marzenia i cele, to napędza mnie do ciężkiej pracy i do tego, żeby spróbować udoskonalać kolejne elementy.

 

Czy jest w twojej grze czy karierze coś, co jest nieosiągalne?

 

Tak na pewno nie staram się myśleć! Nawet jeśli jest coś trudnego do osiągnięcia, zawsze będę dążył do tego, żeby spróbować zbliżyć się do tego celu. Albo zrobić wszystko, żeby mieć poczucie, że wykonałem kawał ciężkiej roboty, a coś po prostu nie wyszło. Wtedy przynajmniej mogę być dumny z tego, że spróbowałem.

 

Gratuluję ci nowego kontraktu. Powiedziałeś, że chcesz grać na tym poziomie do 35-36. roku życia. Ile to kosztuje? Ile musisz mieć wyrzeczeń?

 

Przede wszystkim zajęło mi trochę czasu to, żeby być w tym miejscu. Nie robię tego z przymusu, nie jest to dla mnie męczące. Zdaję sobie sprawę z tego, że życie piłkarza nie będzie trwało wiecznie. Wiem, że za kilka lat lat zacznę życie poza piłką nożną. Zacznę inaczej funkcjonować. I tego się nie boję. Każdy rok dłużej grania spowoduje, że będę spełniał swoje marzenia z dzieciństwa. Dopóki to sprawia mi radość, chcę to wydłużyć jak najbardziej się da. Nie ma nic piękniejszego, niż robić to, co się kocha, zarabiać na tym pieniądze i spełniać się jako człowiek.

 

Czy z wiekiem musisz włożyć jeszcze więcej wysiłku, żeby wyglądać tak, jak teraz? Czy jeszcze nie odczuwasz zmęczenia organizmu?

 

To, co wypracowałem w poprzednich latach, teraz procentuje i utrzymuje się. Chcę ciężej trenować, próbować przesunąć dalej granice. Wydaje mi się, że fakt, że ciężko pracowałem parę lat wstecz, nie procentuje z miesiąca na miesiąc, tylko przez dłuższy czas. Nie chcę jednak na tym bazować. Chcę podnosić poprzeczkę, iść za ciosem. Jak będę wiedział, że to już ostatni rok czy dwa lata grania, wtedy wystarczy mi pewnie to, co wypracowałem wcześniej. Nie chcę jednak tak myśleć. Wolę pracować nad nowymi granicami, nad nowymi możliwościami.

 

Jakie są twoje granice? Każdy strzał na bramkę w twoim wykonaniu to piłkarska poezja. Jakie elementy możesz jeszcze poprawić?

 

Każdy element można poprawić. To jest piłka nożna, nigdy nie można być niczego pewnym. Nie wiesz, czy wygrasz mecz, czy oddasz taki sam strzał. Wpływają na to różne czynniki. Moja świadomość nie pozwala mi na to, żeby czynniki zewnętrzne miały większy wpływ na to, co stanie się na boisku, niż ja sam. To nie jest łatwe, bo nad wszystkim nie można zapanować. Chcę, żeby moja świadomość, którą staram się rozwijać, była na tyle szeroka, żebym nigdy nie pomyślał, że już wystarczy. Piłka nożna to moje życie. Coś, co robię od zawsze z miłością do tego sportu. I chcę to robić dobrze. Mieć poczucie, że przyłożyłem się do tego w 100%. Radość kibiców, gratulacje, które na ulicy składają mi ludzie, to coś, co sprawia, że wiesz, że robisz to dobrze.

 

Boję się, że grając do 35. roku życia, wyśrubujesz wszelkie rekordy tak, że niedługo postawią ci pomnik. Jeśli będziesz grał na tym poziomie w reprezentacji Polski jeszcze kilka lat, nikt cię już nie dogoni.

 

Być może. Będę o tym myślał dopiero wtedy, jak skończę grać. Nie oszukujmy się. Jestem młodym człowiekiem, mam 31 lat. Może piłkarsko już nie jestem najmłodszy, ale od strony życiowej jestem młodym człowiekiem, który ma przed sobą dużo poza piłką. To będzie dla mnie nowe rozdanie i nie boję się tego. 

 

Sukces z reprezentacją czy wymarzony triumf w Lidze Mistrzów? Mam wrażenie, że Bayern, wzmocniony choćby Philippe Coutinho, może powalczyć o wygraną.

 

Jedno i drugie! Mam nadzieję, że po najbliższych dwóch meczach zdecydowanie przybliżmy się do awansu. Fajnie byłoby awansować wcześniej, niż tak, jak ostatnio, czyli w ostatnich kolejkach. Dobrze byłoby mieć więcej czasu na przygotowania. Jeśli chodzi o klub, kadra Bayernu naprawdę się rozwinęła. Wystarczy spojrzeć na ławkę rezerwowych. Jesteśmy silną drużyną, w której każdy może utrzymać poziom. Patrzę więc pozytywnie w przyszłość jeśli chodzi o ten sezon.

 

Jak oceniasz losowanie Ligi Mistrzów?

 

Bayern i Tottenham są faworytami do awansu, ale wyjazdy na wszystkie mecze będą ciężkie. Olympiakos i Crvena - dopóki w spotkaniach z takimi drużynami nie strzeli się gola, drużyna się męczy. Tutaj może być podobnie. To etap do przejścia, cel jest zupełnie inny. Rok temu Crvena walczyła z Liverpoolem czy Napoli, więc to pokazuje, że musimy uważać.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020