Kobryn: To są niesamowite mecze

Koszykówka
Kobryn: To są niesamowite mecze
fot. PAP

- To są niesamowite mecze. Wreszcie to my wygrywamy te końcówki i cieszymy się ze zwycięstw, a nie mówimy, że znowu było blisko i nam się nie udało - powiedziała po wygranym przez Polskę 79:74 w Foshun meczu z Rosją w mistrzostwach świata koszykarzy Ewelina Kobryn.

Była znakomita polska koszykarka, mająca w swoim dorobku mistrzowskie tytuły WBNA i Euroligi nie ukrywa, że bardzo mocno przeżywa występy drużyny prowadzonej prze Mike’a Taylora.

 

- Kosztują mnie wiele nerwów, ale dziękuję chłopakom, że mogę doświadczać takich emocji. To są niesamowite mecze. Wreszcie to my wygrywamy końcówki i cieszymy się ze zwycięstw, a nie mówimy, że znowu było blisko i nam się nie udało. To nie my jesteśmy zagubieni w decydujących momentach, ale rywale. Całej drużynie należą się ogromne brawa, za determinację, wykończenie akcji i za stalowe nerwy, które są trzymane na wodzy do samego końca. A także za serce zostawione na parkiecie – oceniła.

 

W pierwszej połowie mecz nie układał się po myśli biało-czerwonych. Rosjanie uzyskiwali nawet jedenastopunktową przewagę.

 

- Rosjanie grali wtedy tak, jak Polacy w drugiej części. Szybko przemieszczali piłki na drugą stronę, dużo było akcji "do środka i na zewnątrz". Nasi zawodnicy biegali w obronie i nie byli w stanie utrudnić rzutów rywalom. Jednym z istotnych czynników mających wpływ na wynik było ograniczenie strat. Nasi doszli do wniosku, że lepiej rzucać nawet z nieprzygotowanej pozycji niż oddać piłkę w ręce rywala i stworzyć im okazję na łatwe punkty – analizowała Kobryn, która zwróciła też uwagę na rolę, jaką w tym meczu odegrał Łukasz Koszarek, który jej zdaniem miał "niesamowite wejście w trzeciej kwarcie".

 

- To co zrobił, to była "poezja", majstersztyk. Widać było w jego poczynaniach te lata doświadczeń, prowadzenia gry różnych zespołów. To dzisiaj wszystko przyniosło owoce. Był to chyba najlepszy jego mecz w reprezentacji, przynajmniej z tych, które widziałam. Nie zapominajmy też o innych chłopkach. Aron Cel w końcówce był w tym miejscu, w którym trzeba. Jego punkty były na wagę złota. Adam Hrycaniuk natomiast pokazuje, że nie trzeba mieć 215 centymetrów wzrostu, aby tak zdominować strefę podkoszową, zbierać, wypychać rywali, zdobywać punkty. Można powiedzieć, że przeżywa drugą młodość – oceniła.

 

Według Kobryn gra reprezentacji opiera się na tercecie: Mateusz Ponitka, Adam Waczyński i A.J. Slaughter, którzy są liderami i od nich wymaga się najwięcej.

 

- Ta trójka robi świetną robotę, a reszta dorzuca więcej niż było to spodziewane. Dlatego nasza reprezentacja jest już w tym miejscu na mistrzostwach świata – podsumowała Kobryn.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELE MISTRZOSTW ŚWIATA KOSZYKARZY

BS, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze