Pięć dni temu obie drużyny zmierzyły się na Stadionie Zimowym w Tychach. Gospodarze postawili się „Orłom” i niewiele zabrakło, aby wygrali to spotkanie. Ostatecznie po dogrywce zwyciężyli 3:2 mistrzowie Niemiec, a decydującego gola w 53. sekundzie doliczonego czasu gry strzelił Matthias Płachta. - To była dla nas bardzo trudna przeprawa. Gospodarze zagrali naprawdę bardzo spotkanie, dlatego cieszę się, że udało nam się tutaj zwyciężyć - mówił po meczu syn byłego zawodnika i trenera reprezentacji Polski, Jacka Płachty.
 
„Jasiek” zamurował bramkę!
 
Bohaterem spotkania był bramkarz John Murray, który obronił 38 strzałów. - Lubię takie mecze, gdy mam dużo pracy. Potrafię się wtedy maksymalnie skoncentrować i grać na pełnych obrotach. Nie do końca jestem zadowolony z wyniku, bo rywal był w naszym zasięgu i mogliśmy wygrać to spotkanie. Adler to bardzo dobry i doświadczony zespół, który potrafił wykorzystać nasze nawet najmniejsze błędy - podkreśla popularny „Jasiek Murarz”.
 
Punkt zdobyty w starciu z „Orłami z Mannheim” to duża sensacja. Tyszanie, którzy w hokejowej Lidze Mistrzów grają drugi rok z rzędu, w zeszłym sezonie odnieśli historyczne zwycięstwo polskiego klubu w tych rozgrywkach, pokonując u siebie włoskie HC Bolzano 5:3. W najbliższy weekend o jkolejne punkty będzie jeszcze trudniej. - Wiemy doskonale, że mamy jeszcze dużo do poprawy. W meczu z Adlerem wprawdzie obie bramki zdobyliśmy grając w przewadze, to jednak w tym elemencie musimy być jeszcze bardziej skutecznie. Przeciwko ekipe z mannheim takich przewag, w tym jedną podwójną pięciu na trzech, mieliśmy więcej, ale ich procentowa skuteczność była słaba. Takie elementy musimy zdecydowanie poprawić - zapewnia napastnik Filip Komorski.
 
Adler po wygranej na inaugurację w Wiedniu z Vienną Capitlas 6:1, po dwóch meczach ma na swoich koncie pięć punktów i jest wiceliderem grupy F. Z kompletem punktów prowadzi Djurgardens Sztokholm. Wicemistrzowie Szwecji w pierwszej kolejce wygrali w Tychach z GKS-em 6:2, a następnie pokonali na wyjeździe wicemistrzów Austrii 2:1. Decydującego gola w 5. minucie trzeciej tercji strzelił Tom Wandell.
 
Przypomnijmy, że na początku lat dziewięćdziesiątych przeniósł się z GKS-u do Djurgardens Mariusz Czerkawski. Z klubem ze Sztokholmu w 1992 roku sięgnął po Puchar Europy oraz wicemstrzostwo kraju. Następnie ze Szwecji wyjechał na podbój najlepszej hokejowej ligi świata - NHL. Przed tygodniem na Stadionie Zimowy w Tychach kibice obu drużyn bardzo gorąco przywitali naszego najlepszego hokeistę, który w Polsacie Sport komentował to spotkanie. - To bardzo miłe z ich strony - nie krył wzruszenia pierwszy Polak w lidze NHL.
 
Kary, kary, kary...
 
Tyszanie mecz z Djurgardens rozpoczęli obiecująco. W pierwszej tercji grając w przewadze na listę strzelców wpisał się Denis Akimoto. Dwie minuty później wyrównał zaledwie 17-letni Alexander Holtz, który w przyszłym roku znajdzie się na wysokim miejscu zawodników wybieranych w drafcie przez kluby ligi NHL. - Widać, że ten chłopak ma duże umiejetności i moze zrobić dużą karierę - stwierdził komentujący to spotkanie Czerkawski. Na 34. sekundy przed końcem pierwszej odsłony goście wyszli na prowadzenie. Gola w przewadze strzelił Mattias Gutter.
 
Druga tercja zakończyła się bezbramkowym remisem, ale niestety w jej końcówce gospodarze zaczęli popełniać coraz więcej błędów i przede wszystkim nie do końca wymuszonych fauli. Podwójne kary mniejsze otrzymywali Aleksandr Yeronau, Christian Mroczkowski i Jakub Witecki. Doświadczony zespół ze Sztokholmu umiejętnie wykorzystywał okresy gry w liczebnej przewadze i ostatecznie trzecią tercję goście wygrali 4;1. Drugiego gola dla Tyszan strzelił Bartłomiej Jeziorski. Podopieczni Roberta Ohlssona byli tego dnia zabójczo skutecznie w przewagach. Aż pięć z sześciu bramek goście zdobyli mając na lodzie jednego zawodnika więcej. - Nie możemy tak grać - złościł się po meczu trener GKS-u, Andriej Gusov. - W wiekszości te nasze faule wynikały nie tyle z walki lecz z przede wszystkim z braku konsekwencji w grze moich zawodników. Grając w osłabieniu traciliśmy siły, a rywal za każdym razem skutecznie nas punktował. Było wiele momentów bardzo dobrej gry mojego zespołu, ale te nasze głupie kary, były dla nas zabójcze - nie krył zdenerwowania opiekun tyskiego zespołu.
 
Przełamanie „Stalowników”?
 
W piatek na sportowych antenach Polsatu oprócz meczu GKS-u Tychy pokażemy także dwa inne spotkania Ligi Mistrzów. W „tyskiej” grupie Djurgardens Sztokholm zmierzy się z Vienną Capitals, a a Ocelarzi Trzyniec Arona Chmielewskiego podejmą fińskie Lahti Pelicans. Mistrzowie Czech po dwóch meczach legitymują się zerowym dorobkiem punktowym i nie mają na swoim koncie żadnego strzelonego gola. - Chcemy wreszcie zacząć wykorzystywać stawarzane sytuacje, bo to jest nasza największa bolączka. Do tego musi być dyscyplina na lodzie oraz unikanie wykluczeń. Wiemy jaką jesteśmy drużyną i jakim potencjałem dysponujemy. Interesuje nas tylko wygrana - zapewnia reprezentant Polski.
 
Plan transmisji meczów GKS-u Tychy:
 
Piątek (6 września): ADLER MANNHEIM - GKS TYCHY na żywo o godz. 19:30 w Polsacie Sport News.
 
Niedziela (8 września): DJURGARDENS SZTOKHOLM - GKS TYCHY na żywo o godz. 15:00 w Polsacie Sport News.
 
Plan transmisji pozostałych piątkowych meczów LM:
 
OCELARZI TRZYNIEC (ARON CHMIELEWSKI) - LAHTI PELICANS: premiera o godz. 00:30 w Polsacie Sport.
 
DJURGARDENS SZTOKHOLM - VIENNA CAPITALS: na żywo o godz. 18:00 w Polsacie Sport Fight.