Platini udzielił na ten temat obszernych wywiadów w szwajcarskich mediach. Trzykrotny zdobywca Złotej Piłki France Football powiedział, że wraca do gry: "Nie mogę pozostać bierny po niesłusznym zawieszeniu. Decyzja została narzucona przez jakichś wariatów" – mówi twardo były prezydent UEFA. - Padłem ofiara prawdziwego spisku – dodaje Francuz.

 

Czas leci szybko, minęły już cztery lata od kiedy Platini został zwieszony w jakiejkolwiek działalności związanej z futbolem. Były prezydent najwyższej instancji futbolu w Europie z niecierpliwością czeka na datę 7 października i ma dużą nadzieję odnaleźć właściwe sobie miejsce, które niesłusznie, oczywiście według niego, stracił. Pierwotnie Platni był zawieszony na osiem lat, a wyrok miał miejsce w 2015 roku. a w W pierwszej instancji odwoławczej Francuz wywalczył karę o dwa lata krótszą. W 2016 roku Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) zdecydował się skrócić wyrok o kolejne dwa lata. CAS zdecydował także o zmniejszeniu grzywny nałożonej na Platiniego z 80 000 do 60 000 franków szwajcarskich. Czteroletnia banicja kończy się w październiku.

 

- Wracam -  powtarzał kilka razy w wywiadzie udzielonym dla telewizji szwajcarskiej. - Nie wiem jednak gdzie i jak. Nie mogę się pogodzić z karą jaką mi wymierzono. Ci którzy podjęli tę decyzję, nie wiedzieli co czynili – grzmi Platini. - A może Infantino nie życzy sobie mojego powrotu - ironizuje były kapitan Trójkolorowych, mając na myśli aktualnego szefa FIFA, a kiedyś swojego podwładnego z UEFA.

 

- Nigdy nie wcieliłem się w rolę zawieszonego. I do dzisiaj nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że prywatna firma może komuś zabronić działalności w futbolu. Powtarzam, padłem ofiarą pewnej formy spisku, pomiędzy ludźmi FIFA i szwajcarskiego ministerstwa publicznego. Było jakieś porozumienie pomiędzy FIFA i MPC (ministerstwo publiczne), aby mnie wyrzucić z urzędu, choć nie twierdzę, że był to spisek szwajcarskiego państwa - kończy wyraźnie zirytowany Platini.