Błachowicz ma na koncie pięć zwycięstw w sześciu ostatnich walkach, a ostatnio efektownie znokautował byłego mistrza wagi średniej Luke'a Rockholda. Amerykanin był szykowany na kolejnego pretendenta do tytułu kategorii półciężkiej, więc wygrana Polaka na pewno pokrzyżowała szyki całej organizacji. Dodając do tego fakt, że trudno było znaleźć innego rywala dla Jonesa, który chciał wrócić jeszcze w tym roku, wydawało się, że lepszych warunków do zorganizowania największego pojedynku w historii polskiego MMA już nie będzie.

 

"Cieszyński Książę" robił wszystko, by zainteresować fanów oraz samego Jonesa swoją osobą. Wdał się w wiele dyskusji w mediach społecznościowych z mistrzem, a White potwierdził, że ta walka ma dużo sensu. Dzień później wyznał jednak, że próbował zestawić ich ze sobą na UFC 244, lecz to się nie udało.

Na UFC 244 walką wieczoru będzie starcie Nate'a Diaza z Jorge Masvidalem. Jones może więc wystąpić dopiero na grudniowej gali UFC 245. Nie zmierzy się jednak z Błachowiczem. Choć obaj praktycznie w tym samym czasie ogłosili dobre wieści, to jednak ich drogi, przynajmniej na ten moment, się nie zejdą.

 

Jak podał dziennikarz ESPN Brett Okamoto, powołując się na słowa Dany White'a, Błachowicz zmierzy się z Ronaldo "Jacare" Souza. Brazylijczyk to legenda MMA, który w przeszłości odnosił mnóstwo sukcesów w brazylijskim jiu-jitsu. Jego lista sukcesów grapplingowych jest naprawdę długa. W MMA szło mu równie dobrze, choć nigdy nie wywalczył pasa mistrzowskiego. Do tej pory bił się w kategorii średniej, wygrywając z m.in. Gegardem Mousasim, Vitorem Belfortem oraz Chrisem Weidmanem. Ostatnio przegrał jednak z Jackiem Hermanssonem, stąd zapewne pomysł o zmianie kategorii wagowej.

 

Co ciekawe, dla Błachowicza będzie to trzecie starcie z rzędu z rywalem, który przeszedł do kategorii półciężkiej ze średniej. Wcześniej byli to Rockhold oraz Thiago Santos.

 

Gala UFC w Sao Paulo odbędzie się 16 listopada.