Zdecydowanym faworytem czwartkowej konfrontacji będą rzecz jasna Rosjanie, którzy są wskazywani jako potencjalni zwycięzcy całego turnieju, na którym spróbują obronić tytuł wywalczony dwa lata temu w Polsce. Wówczas w wielkim finale rozgrywanym w krakowskiej Tauron Arenie wyszarpali złote medale Niemcom, jednak udało im się to zrobić dopiero po pięciu setach emocjonującego widowiska.

 

MVP mistrzostw został wtedy Maksim Michajłow, nagrodę dla najlepszego przyjmującego otrzymał Dmitrij Wołkow, a czołowym rozgrywającym europejskiego czempionatu został Siergiej Grankin. Dwóch pierwszych wymienionych zawodników będziemy mogli oglądać też podczas tegorocznej imprezy, z kolei Grankin odszedł na reprezentacyjną emeryturę, oddając kwestię rozegrania Aleksandrowi But´ko i Igorowi Kobzarowi. Temu ostatniemu oddał również kapitańską opaskę.

 

Dominację Sbornej potwierdza również ranking CEV, w którym podopieczni Tuomasa Sammelvuo piastują funkcję lidera, wyprzedzając Serbię, Francję, Włochy oraz Polskę. Z kolei Turcja plasuje się w tym zestawieniu na dość odległym piętnastym miejscu. Fiński szkoleniowiec był pod wrażeniem gry "drugiego garnituru" reprezentacji Polski, który w turnieju Final Six Ligi Narodów w Chicago, w atmosferze niespodzianki, sięgnął po brązowy medal.

 

Wysoką formę Rosjanie potwierdzili podczas dwóch ostatnich turniejów - najpierw pokonali Francję, Polskę i USA, właśnie podczas turnieju Final Six Ligi Narodów, zwyciężając zresztą w całych rozgrywkach, a następnie odnieśli trzy zwycięstwa bez straty seta w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich (nad Meksykiem, Kubą i Iranem). Z kolei Turcja nie notuje ostatnio dobrego okresu - spośród pięciu meczów wygrała zaledwie ostatni sparing z Austrią (3:1), uznając wcześniej dominację Słowenii, Kuby, Białorusi oraz wspomnianej już Austrii.

 

Czy Sborna wykona w czwartek pierwszy krok na drodze do obrony tytułu? A może to Turcja zdoła sprawić sensację i zainkasować punkty?

 

Transmisja meczu Turcja - Rosja od godziny 14.20 w Polsacie Sport.