Zarówno Biało-Czerwoni jak i nasi południowi sąsiedzi prezentują się na chińskich parkietach z wyjątkowo dobrej strony. Awans obu reprezentacji do ćwierćfinału był poczytywany jako wielka niespodzianka. Ostatecznie Polacy musieli uznać w nim wyższość wiceliderów rankingu FIBA Hiszpanów (78:90), natomiast Czesi przegrali na tym etapie, w takim samym stosunku punktowym z Australijczykami (70:82). Zarówno jednym jak i drugim udało się jednak postawić rywalom trudne warunki, dzięki czemu zaskarbili sobie sympatię kibiców i stało się jasne, że ich bezpośredni pojedynek wyłoni największą rewelację mistrzostw świata.

 

Przed spotkaniem ciężko było wskazać faworyta, choć dotychczasowy bilans meczów o stawkę przemawiał na korzyść Czechów. Do tej pory wygrali oni siedem z dziesięciu spotkań. Podobny potencjał obu reprezentacji wskazywał przed meczem również ranking FIBA - Polska zajmuje w nim obecnie 25. miejsce, natomiast czwartkowi rywale Biało-Czerwonych plasują się o jedną lokatę wyżej. Na korzyść rywali przemawiał bilans ostatnich spotkań - w sierpniowych meczach towarzyskich przegraliśmy z nimi dwukrotnie, 76:81 w Pradze oraz 86:96 w Hamburgu.

 

Równy poziom obu drużyn było widać na boisku, na którym prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Po początkowej przewadze Biało-Czerwonych i późniejszej gonitwie Czechów, pierwsza partia zakończyła się remisem 23:23. W drugiej na ośmiopunktowe prowadzenie weszli przeciwnicy i wydawało się, że zrobili zdecydowany krok w kierunku zwycięstwa w całym spotkaniu. Podopieczni Mike'a Taylora nie zamierzali się jednak poddawać i w trzeciej kwarcie odrobili siedem punktów straty, łapiąc z rywalami kontakt. Na tablicy wyświetlał się wówczas wynik 64:63 dla Czechów. Na ostatniej prostej zimną krew zachowali rywale, dzięki czemu powiększyli prowadzenie do dziesięciu punktów, a samo spotkanie zakończyło się wynikiem 94:84.

 

Wcześniej w meczu gigantów Serbia ograła Stany Zjednoczone 94:89 i to ona zagra z Czechami o miejsca 5-6. Polacy oraz druga z przegranych drużyn, czyli Amerykanie zmierzą się zaś w meczu o lokaty 7-8. Zdecydowanymi faworytami tej konfrontacji będą rzecz jasna koszykarze z USA, którzy ostatni raz medalu nie zdołali wywalczyć w 1980 roku, kiedy po prostu nie pojechali na igrzyska olimpijskie w Moskwie. Światełkiem w tunelu pozostaje dla Polaków fakt, że trener USA zapowiedział oszczędzanie swoich najlepszych zawodników w ostatnich meczach mistrzostw świata.

 

WYNIKI I TERMINARZ MISTRZOSTW ŚWIATA KOSZYKARZY