Ronaldo: Aby kupić Lewandowskiego lub Piątka, musiałbym sprzedać klub

Piłka nożna

- Najgorsze jest to, że musiałbym sprzedać klub, by kupić Roberta Lewandowskiego lub Krzysztofa Piątka. Są dla mnie zbyt drodzy. Trochę wiem o polskiej piłce, zdaję sobie sprawę, że jako kraj wykonaliście w ostatnim czasie spory progres i trzymam za was kciuki, żebyście utrzymali tę tendencję. Tacy gracze jak Lewandowski czy Piątek są znani na całym świecie - powiedział goszczący w Polsce Ronaldo, który jest większościowym właścicielem Realu Valladolid.

Jaki był najlepszy moment w twojej karierze?

 

Ronaldo: Myślę, że był to 2002 rok, w którym Brazylia sięgnęła po mistrzostwo świata, a ja chwilę wcześniej zmagałem się z najgroźniejszą kontuzją, jaką kiedykolwiek odniosłem. Miałem więc długą przerwę i nie wiedziałem jaka przyszłość mnie czeka, aż w końcu wziąłem udział w mundialu, strzeliłem w jego trakcie osiem goli, w tym dwa w finale przeciw Niemcom i ostatecznie wzniosłem w górę Puchar Świata.

 

To pytanie musi paść... Co wiesz o polskiej piłce? Czy gdybyś jako prezydent Realu Valladolid miał pieniądze na jednego polskiego napastnika, to czy wybrałbyś Lewandowskiego czy Piątka?

 

Najgorsze jest to, że musiałbym sprzedać klub, by ich kupić. Byliby dla mnie zbyt drodzy. Trochę wiem o polskiej piłce, zdaję sobie sprawę, że jako kraj wykonaliście w ostatnim czasie spory progres i trzymam za was kciuki, żebyście utrzymali tę tendencję. Tacy gracze jak Lewandowski czy Piątek są znani na całym świecie.

 

Która drużyna jest najbliższa twojemu sercu, a w której chciałbyś grać, jeśli nadal byłbyś aktywnym zawodnikiem? Czego najbardziej ci brak, z tego okresu, a czego najmniej?

 

Jak pewnie wiecie kocham Real Madryt, w którym spędziłem niezapomniane chwile i napisałem piękną historię. Aktualnie mieszkam w Madrycie i "Królewscy" już na zawsze pozostaną dla mnie najlepszym klubem na świecie. Czego brakuje mi najbardziej? Na pewno weekendowych spotkań, meczów o stawkę. Czego najmniej? Cóż... Wstawania codziennie o siódmej rano i trenowania zimą, jednak kiedy przypomnę sobie o tym, jak kibice cieszyli się z moich goli, to wiem, że było warto. Tego mi brakuje. Miałem swój czas, wspaniały czas i teraz mogę cieszyć się piłką nożną z innej perspektywy.

 

Grałeś z wieloma świetnymi piłkarzami zarówno w reprezentacji Brazylii jak i europejskich klubach. Jeżeli mógłbyś wybrać trzech najlepszych z nich i ściągnąć do Realu Valladolid, to kogo byś wziął?

 

Najlepszym piłkarzem, z jakim kiedykolwiek biegałem po boisku był zdecydowanie Zinedine Zidane. Zawsze wymienialiśmy ze sobą wiele informacji, zarówno na treningach jak i w trakcie meczów. Zizou nie musiał nawet patrzeć w moją stronę, a i tak dobrze wiedział, gdzie jestem i podawał mi piłkę na przysłowiowy nos. Wszyscy zresztą wiecie, jaką jakością piłkarską dysponował. W kadrze Brazylii takim piłkarzem był Roberto Carlos, z którym przez piętnaście lat dzieliłem pokój na zgrupowaniach. Właściwie można powiedzieć, że spałem z nim częściej niż z własną żoną... Był nie tylko świetnym przyjacielem, ale również jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie. Rivaldo, Romario, Cafu, Ronaldinho... Wszyscy oni byli niesamowitymi piłkarzami i wiele się od nich nauczyłem. Kiedy przyjeżdżaliśmy na mecze reprezentacji, tworzyliśmy monolit i nikt nie starał się kraść show.

 

A jeśli miałbyś wymienić pięciu najlepszych graczy ofensywnych grających współcześnie, to kogo byś wymienił?

 

Lionel Messi, Cristiano Ronaldo, Neymar, Robert Lewandowski... Również Karim Benzema jest niesamowity. Potrafi zrobić wszystko perfekcyjnie, zawsze jest we właściwym miejscu, a do tego potrafi strzelić gola głową, lewą nogą, prawą nogą i ogólnie jest graczem kompletnym. Bardzo cenię też Luisa Suareza.

 

Wspominając rok 1998 i finał mistrzostw świata... Jak wspominasz ten dzień i jak oceniasz wszystkie teorie, które się później pojawiły?

 

O rany... opowiadałem już o tym tyle razy... Zostawiając na boku to, co wydarzyło się przed meczem, jeżeli grasz na wyjeździe przeciwko wspomaganej przez kibiców Francji, która ma w składzie takich piłkarzy jak Zidane, to nigdy nie jest łatwo. W dodatku Zizou zdobył wtedy dwie bramki głową, co nie zdarzało mu się wcześniej zbyt często. Miałem wrażenie, że Trójkolorowi byli tego dnia w każdym miejscu boiska, że w ich drużynie jest dwunastu lub trzynastu zawodników. To nie był nasz najlepszy dzień, Francja to wykorzystała i serdecznie im gratuluję. Tym bardziej że cztery lata później to my zostaliśmy mistrzami świata. Taka jest piłka nożna, możesz wygrać lub przegrać i tak czy siak napiszesz historię.

 

Jakie wspomnienie z Ligi Mistrzów jest dla ciebie tym najpiękniejszym?

 

Jak zapewne wiecie nigdy nie sięgnąłem po trofeum Ligi Mistrzów i tego najbardziej mi brakuje. Mam jednak wiele pięknych wspomnień, pamiętam jak słuchałem hymnu tych rozgrywek z poziomu murawy i jakie emocje to we mnie budziło. Wiedziałem wtedy, że muszę dać z siebie wszystko.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze