Kowalski: Warto kibicować takim emerytom jak Brożek

Piłka nożna
Kowalski: Warto kibicować takim emerytom jak Brożek
Fot. Cyfrasport

Paweł Brożek z Wisły Kraków ma 36 lat i strzelił właśnie w Ekstraklasie czwartego gola z rzędu (remis z Koroną Kielce). Dzięki temu ma już ich sześć w ośmiu meczach i biorąc pod uwagę, że w polskiej lidze z reguły wystarcza kilkanaście goli do zdobycia korony króla strzelców, to można zakładać, że uda mu się ta sztuka po raz trzeci w karierze (na razie jest wiceliderem strzelców, mając jednego gola mniej od Jesusa Imaza z Jagiellonii Białystok.

Jak mówi trener Bogusław Kaczmarek, w polskiej piłce ligowej wszystko jest możliwe, każdy może zdobywać mistrzostwo, każdy może być trenerem czy prezesem klubu. Ale tego, aby zawodnik, który zakończył właściwie karierę, pożegnał się uroczyście i nawet uronił łzę (jak było w maju ubiegłego roku na stadionie Wisły), a jednak wrócił aby zostać najlepszym strzelcem, jeszcze nie grali.

 

To oczywiste, że Brożek jest beneficjentem niesamowitego jakościowego zjazdu naszej ligi. Zorientował się, że z jego umiejętnościami, będzie się można tu dobrze pobawić jeszcze w wieku emerytalnym i słusznie z tej możliwości korzysta. Przecież ani nie jest szybszy, ani bardziej wytrzymały, bazuje na rutynie, strzeleckim zmyśle i to na razie wystarcza. Jeśli zdrowie mu dopisze, to grając w Wiśle, która nastawiona jest na grę ofensywną, chętnie atakuje dużą liczbą zawodników, wygranie klasyfikacji strzelców będzie naprawdę realne. Jego obecnie największy konkurent z Hiszpanii, w meczu przeciwko Legii, grającej przez większość część meczu w dziesiątkę, nie doszedł nawet do jednej sytuacji bramkowej.

 

Można oczywiście w związku z dokonaniami Brożka utyskiwać na słabnący poziom polskiej ligi, ale… chyba zdecydowanie lepiej, aby uznani przez lata polscy zawodnicy zdobywali tu trofea i osiągali jakieś sukcesy na stare piłkarskie lata, niż robienie jedynie warunków na przeprowadzanie liftingu dla graczy z trzeciej ligi hiszpańskiej, którzy właściwie na każdym etapie swojej kariery mogą się u nas poczuć lepiej, albo nawet jak prawdziwe gwiazdy. W minionym sezonie najlepszy w tej kwestii był Igor Angulo, który od Brożka jest ledwie o rok młodszy.

 

Takie stawianie na ikony klubu jak w Wiśle (jest też Kuba Błaszczykowski), dawanie szans swoim aby jeszcze coś w piłce ugrali, ma też duże znaczenie w kwestii postrzegania marki klubu, budowania jej wizerunku, identyfikacji kibica z drużyną. Na zasadzie koszuli bliższej ciału. Tak samo robi się zresztą w wielu klubach zachodnich, modelowym przykładem jest liga holenderska. Owszem, kreuje się nowych zawodników, kupuje nowych, ale też hołubi dawne wielkie nazwiska, które zawsze kojarzyły się z klubami, z których startowały do większej kariery. Jak Huntelaar, Van Persie, Kuyt… Trzeba oczywiście zachować odpowiednie proporcje, bo oni robili wielkie międzynarodowe kariery, a Brożek po prostu wrócił z emerytury, ale zasada działania jest podobna.

 

Nie dość, że taki weteran jest w stanie coś realnie dać drużynie osobiście, to jeszcze dobrze wpływa na otoczenie. Nie mówiąc o tym, że młodzi gracze przy takim piłkarskim arcy spryciarzu też mogą nabrać ogłady.

 

Dlatego takim emerytom jak Paweł Brożek, po prostu wypada kibicować.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze