Feyenoord - projekt, któremu warto się przyglądać

Piłka nożna
Feyenoord - projekt, któremu warto się przyglądać
Fot. PAP

Po zapierających dech w piersiach wtorkowych i środowych wieczorach z Ligą Mistrzów czwartek z Ligą Europy nie zawsze jest w stanie dorównać poziomowi bardziej prestiżowych rozgrywek. Ale wieczór na Ibrox w Glasgow z udziałem Ragersów i Feyenoordu Rotterdam spełnił wszystkie kryteria spotkania Champions League.

Atmosfera trybun podniesiona jeszcze hołdem dla zmarłego przed kilkoma dniami po ciężkiej chorobie byłego kapitana „Gers” i reprezentanta Holandii Fernando Ricksena. Na trenerskich ławkach dwóch legendarnych piłkarzy - Liverpoolu (Steven Gerrard) i Manchesteru United (Jaap Stam), stawiających dopiero pierwsze kroki w menedżerskiej karierze, ale już odbijających piętno na swoich zespołach. Tempo, intensywność i brak przestojów, jak na mecze na Wyspach przystało, walka o wynik do samego końca.

 

Holenderski zespół przegrał 0:1. W perspektywie spotkań z też mającymi aspiracje na wyjście z tej najbardziej wyrównanej grupy niedawnymi uczestnikami LM FC Porto i Young Boys Berno nie ułatwi mu to zadania. Ale europejski kibic mógł przyjrzeć się temu ciekawemu projektowi, którego twarzą jest niegdysiejsza „skała” w obronie „Pomarańczowych”.

 

Ale oczywiście nie on sam. Jak to zazwyczaj w holenderskich klubach bywa, trener otoczony jest wianuszkiem współpracowników z odpowiednimi kwalifikacjami i… nazwiskami. Rzut oka na sztab Stama: Jean Paul Van Gastel (blisko 300 meczów w Eredivisie, jeden z najlepiej bijących w tym czasie rzuty wolne w Holandii, pięciokrotny reprezentant), Denny Landzaat (wszechstronny pomocnik AZ, Feyenoordu czy Wigan, 38A, uczestnik MŚ w Niemczech w 2006 roku), Said Bakkati (były prawy obrońca m.in. Heerenveen, który ze względu na marokańskie pochodzenie znakomicie łączy holenderską i arabską kulturę, która miesza się w Rotterdamie), Roy Makkay (przedstawienie jego osoby chyba nie jest potrzebne). Z młodzieżą pracuje też Dirk Kuyt.

 

Stam i wspierający go zespół ludzi chce stworzyć Feyenoord młody i rozpoznawalny. Drużyna ma mieć swój pomysł na grę i faktycznie już go widać.  To nowe, świeże oblicze, którego blask ma tworzyć też duża grupa wychowanków (wczoraj w środku pola grą starał się kierować 18-letni Orkun Kokcu) ma być wspierana przez powracających zza granicy byłych reprezentantów Holandii takich jak Leroy Fer (m.in.Norwich i Queens Park Rangers), Luciano Narsingh (Swansea) czy Rick Karsdorp (wypożyczenie z AZ Roma).

 

Klub ma stabilną sytuację finansową, niebawem za dobre pieniądze sprzeda błyskotliwego Stevena Berghuisa, a może i Nicolaia Jorgensena, który, jeśli tylko wróci do pełni dyspozycji po kontuzji, znów wzbudzi zainteresowanie klubów na Wyspach. Pieniądza przeznaczane są – i będą – nie tylko na rozwój akademii, ale i unowocześnienie ośrodka treningowego.

 

W ubiegłym sezonie wszyscy z zachwytem mówili o Ajaksie Amsterdam, który we wtorek udanie rozpoczął walkę w Champions League. Wkrótce Europa znów – jak przed laty – może mówić też o Feyenoordzie, ostatnim holenderskim zdobywcy europejskiego trofeum, Pucharu UEFA 2002 z Tomaszem Rząsą i Euzebiuszem Smolarkiem w kadrze.

 

Może jeszcze nie już, nie teraz, ale w przyszłości, tej niedalekiej, kto wie. Plan - jest, ludzie są, jest perspektywa. Porażka na Ibrox tego nie zmieni. W czwartkowy wieczór za dwa tygodnie na De Kuip przyjedzie FC Porto i mogą być to kolejne frapujące dwie godziny piłkarskich wrażeń. Zachęcam by tej jesieni także Feyenoordowi bacznie się przyglądać.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze