Przed tym meczem nie było chyba nikogo, kto zakładał, że zajmujący 11 miejsce w rankingu światowym, mający w kadrze na Puchar Świata czterech mistrzów olimpijskich z Rio de Janeiro, naszpikowany gwiazdami największych europejskich lig rugby zespół Fidżi może przegrać z największym kopciuszkiem japońskiego turnieju - Urugwajem (19 miejsce w rankingu World Rugby). 

 

Zespół z Ameryki Południowej awansował na Puchar Świata po raz czwarty w swej historii. Cztery lata temu w Anglii dzielni Urugwajczycy nie wygrali ani jednego spotkania. We wcześniejszych dwóch występach udało im się ograć tylko dwie drużyny. W Urugwaju jest tylko 26 klubów rugby. A w składzie nie ma ani jednego zawodnika, o którym można powiedzieć, że jest gwiazdą topowej ligi. Ba żaden z Urugwajczyków w takiej lidze nie występuje, choć warto dodać, że dziesięciu ma aktualnie kontrakty w coraz silniejszej, w pełni zawodowej, amerykańskiej Major League Rugby. 

 

To wszystko nie powinno mieć jednak znaczenia. Fidżi było murowanym faworytem. Kto postawił na zwycięstwo Urugwaju poważniejszą sumę, jest dziś bogatym człowiekiem. 

 

- Nie wychodziło nam nic. To był jeden z najczarniejszych momentów w mojej karierze. We wszystkich elementach graliśmy źle. Największy problem był w naszych głowach - mówił po meczu załamany Dominiko Waqaniburotu - kapitan Fidżi, od lat występujący w najbogatszej lidze rugby na świecie, francuskiej Top 14. 

 

W tym czasie Urugwajczycy padali sobie w objęcia, płakali jak bobry, na trybunach trwało prawdziwe szaleństwo. 

 

 

Warto dodać, że na trybunach bardzo szczególnego stadionu. Najmniejszego, na jakim rozgrywane są mecze Pucharu Świata w rugby - Kamaishi Recovery Memorial Stadium. Obiekt ma niespełna 17 tysięcy miejsc. Stała jest tylko niewielka trybuna na ok. trzy tysiące widzów. Resztę widowni zbudowano z rurek, po turnieju zostaną rozebrane. 

 

Na trybunach zasiadł japoński następca tronu książę Akishio z małżoną. Przed meczem nad stadionem w paradnym szyku przeleciała eskadra japońskich sił powietrznych. Hymny poprzedziła minuta ciszy. Wszystko dla uczczenia ofiar trzęsienia ziemi z 2011 roku i wywołanej przez wstrząsy fali tsunami. Stadion położony jest w niewielkim, portowym mieście Kamaishi (niespełna 40 tysięcy mieszkańców), które zostało bardzo dotknięte tym żywiołem. Gdy tsunami się cofnęło, doliczono się tam ponad 1200 ofiar, które zginęły lub zaginęły. Stadion stanął na miejscu zniszczonej szkoły.  

 

Mecz od początku do końca miał taki sam przebieg. Atakowali głównie Fidżijczycy, którzy górowali nad Urugwajczykami warunkami fizycznymi. Pierwsze przyłożenie zdobyli bardzo szybko. Już w siódmej minucie Masulame Dolokoto (od tego sezonu będzie grał w jednym najlepszych, szkockich zespołów Glasgow Warriors) zameldował się na polu punktowym Urugwaju. Było 5:0. Pięć minut później przyłożeniem i udanym podwyższeniem odpowiedzieli jednak Urugwajczycy, którzy wyszli na prowadzenie 7:5 i już go nie oddali do końca. 

 

Fidżijczycy dalej atakowali, mieli miażdżącą przewagę w młynie dyktowanym. Często przerywali obronę rywali. Ale wówczas działo się coś niewytłumaczalnego, piłka leciała im z rąk, jakby to był ich pierwszy mecz o stawkę. Ich kopacze pudłowali z najlepszych nawet pozycji. A jeśli nawet już wszystko z ich akacjami było ok, to w ostatniej chwili wyrastali w obronie niezmordowani Urugwajczycy. 

 

- Jeszcze raz okazało się, że w rugby najważniejsze jest serce, potem głowa, a dopiero na końcu mięśnie. Urugwaj sprawił niespodziankę turnieju. Sprawił też jeszcze jedno - z wypiekami na twarzy będziemy czekać na kolejne mecze nie tylko tej drużyny, ale wszystkich innych skazywanych na porażkę - mówi były trener reprezentacji Polski, ekspert Polsatu Sport Andrzej Kopyt, który komentował to spotkanie. 

 

 

 

Plan transmisji kolejnych meczów Pucharu Świata na sportowych antenach Polsatu do soboty 28.09

 

Czwartek. 26.09

9.45 Polsat Sport: Włochy – Kanada
12.45 Polsat Sport: Anglia – USA

 

Sobota. 28.09
6.45 Polsat Sport News: Argentyna Tonga
9.15 Polsat Sport News: Japonia – Irlandia
11.45 Polsat Sport News: RPA – Namibia

 

Polsat Sport pokaże wszystkie 48 meczów Pucharu Świata!