MŚ Doha 2019: Trener mistrza świata w skoku w dal: Stać go na rekord globu

Inne
MŚ Doha 2019: Trener mistrza świata w skoku w dal: Stać go na rekord globu
fot. PAP

Tajay Gayle, pierwszy jamajski mistrz świata w skoku w dal, może poprawić rekord globu - uważa jego trener Stephen Francis. "To nasz cel" - podkreślił szkoleniowiec.

23-letni Jamajczyk przyjechał do Kataru z rekordem życiowym 8,32 m, a złoto dał mu wynik 8,69.

 

Jego trener wierzy, że stać go na poprawienie osiągnięcia Amerykanina Mike'a Powella, który w 1991 roku uzyskał 8,95.

 

"On ma 23 lata, ale dopiero od czterech lat ćwiczy w naszym klubie. To krótko, biorąc pod uwagę, ile trwa kariera sportowa, oczywiście pomijając pecha związanego z kontuzjami czy innymi nieszczęśliwymi wypadkami. Jeśli udźwignie ciężar związany z byciem mistrzem świata, a jestem przekonany, że go na to stać, to w najbliższym czasie może zrobić wielki postęp i znacznie się poprawić" - ocenił Francis.

 

Jak wspomniał, z tabeli światowej federacji (IAAF), która porównuje wyniki różnych konkurencji, wynika, że sobotnie 8,69 Gayle'a jest lepsze niż 9,77 na 100 m przy nieco niekorzystnym wietrze.

 

"Bliżej było mu do 9,76 złotego medalisty sprintu Christiana Colemana, którego występem wszyscy się zachwycali. To wiele mówi. Gayle już wskoczył w sportową stratosferę, a do księżyca ma całkiem niedaleko" - wskazał szkoleniowiec, który Shelly-Ann Fraser-Pryce doprowadził do dwóch triumfów olimpijskich i trzech tytułów mistrzyni świata na 100 m oraz Elaine Thompson do podwójnego złota w sprincie w igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 roku.

 

Trener mistrza świata przyznał też, że rezultat 8,69 zaskoczył nawet jego.

 

"Spodziewałem się, że skoczy w okolice 8,50. To, że uzyskał więcej jest efektem jego umiejętności skupienia i odizolowania się do tego, co dzieje się wokół, co na imprezach tego typu nie jest łatwe. Dziesiąty wynik w historii konkurencji, w której startowało wielu wybitnych zawodników, ma swoją wymowę" - dodał.

 

Gayle nie mógł się nachwalić szkoleniowca, który prowadził też w przeszłości byłego mistrza sprintu Asafę Powella, a urodzonego na Jamajce skoczka wzwyż Germaine'a Masona doprowadził do srebrnego medalu olimpijskiego w Pekinie w 2008 roku w barwach Wielkiej Brytanii.

 

"Dzięki niemu moje marzenia się spełniają. Wielkie podziękowania dla coacha, który potrafił mnie niesamowicie zmotywować do pracy" - podsumował mistrz świata w skoku w dal.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze