Wygrywasz ten pojedynek niejednogłośną decyzją sędziów. Muszę cię wyposażyć w wiedzę: Maciej Miszkiń wypunktował twoją walkę remisowo, 95:95.

 

Z Maćkiem nie mamy tego samego zdania na temat boksu. On woli zawodników, którzy mocno biją, a nie uciekają na nogach. Mógł więc tak punktować, bo rywalka szła do przodu.

 

Matthysse zaboksowała tak jak się spodziewałaś?

 

To była zawodniczka jakiej się spodziewałam. Nie do końca ja wypadłam tak, jakbym tego chciała. Mianowicie od trzeciej, czwartej rundy odcięło mi nogi i muszę się poważnie zastanowić nad tym, jak ścinać wagę. Wyszłam bardzo dobrze zmotywowana, pewna siebie, ale trochę zabrakło mi sił. Nie wiem dlaczego, bo sporo sparowałem. Matthysse mocno nie biła, nie odczułam żadnego ciosu. Odczułam za to nogi, dlatego nie chciałam się mocno bić w półdystansie. Miałam też za długie ciosy, które nie wchodziły. Ona miała krótsze.

 

Jesteś osobą rozpoznawalną, która lubi rozgłos. Nie masz wrażenia, że człowiek takim zachowaniem jak na konferencji nakłada na siebie presję? Zrobiłaś show, akceptujemy to, ale potem trzeba pewne zachowania w walce sportowej obronić.

 

To nie było planowane, to był spontan. Ona była taka sympatyczna, witała się ze mną, dawała mi buziaka. A ja jestem diabeł i było mi nudno, więc pomyślałam, że ją pocałuję. A że to w Argentynie jest obraźliwe, o czym wcześniej nie wiedziałam, to zakończyło się klapsami. Natomiast uważam, że sportowo się obroniłyśmy. Pod sam koniec, chociaż były spięcia, pogratulowałyśmy sobie. Kolejną walkę dam jeszcze lepszą. Zbiję jeszcze wagę i będę latać jak Floyd Mayweather.