Kibice Marqueza przeżyli chwilę grozy po tym, jak kierowca upadł na asfaltowe pobocze, a jego motocykl się roztrzaskał. Istniały duże obawy, że może on doznać kontuzji pleców i nóg, a tuż po incydencie został przewieziony do szpitala w Buriram.
 
Tamtejsze badania nie wykazały jednak poważniejszych obrażeń, więc kierowca... wrócił na tor i należał do najszybszych zawodników w stawce w dalszej części sesji treningowych.
 
- Na szczęście wszystko gra. W centrum medycznym i szpitalu sprawdzono zdrowie Marqa. Zrobiono badania i wszystko jest w porządku. Ma pewne obrażenia pleców i nogi, ale to nic, czego można by się obawiać – uspokoił Alberto Puig, szef Hondy.
 
Według niego, upadek wynikał z zabrudzenia tylnej opony, która straciła przyczepność.