Maciej Turski: Na treningu medialnym byłeś bardzo spokojny, zachowujesz energię na pojedynek?

 

Szymon Bajor: Czeka mnie jeszcze jeden trening po powrocie do Rzeszowa, więc starałem się oszczędzić siłę na kolejną jednostkę treningową.

 

Walka z Marcinem Sianosem, którą masz przed sobą, wydaje się trudnym zadaniem. Jednak z perspektywy walk, które masz za sobą, to Ty jesteś faworytem.

 

Ja do tej walki tak nie podchodzę. Sianos nie jest zawodnikiem, który szuka sobie łatwych walk. Jak dostaje propozycję z trudnym rywalem, to ją przyjmuje. Ma doświadczenie w takich walkach i jak przegrywał to na punkty. Moje dwie ostanie walki skończyły się w pierwszych rundach. Mój przeciwnik też tak zakończył ostatni pojedynek. Patrząc na ostatnie stoczone batalie Marcin ma podobne wyniki w ilości zdobytych rund, a jak wygrywał to przez nokaut, to świadczy o tym, że ma z czego uderzyć. W wadze ciężkiej mogę być lepszy technicznie i być lepiej przygotowany fizycznie w stójce, w parterze czy zapaśniczo. Nie patrzę na rankingi, rekordy. Interesuje mnie rzeczywistość.

 

Na jakim etapie jest Twoja kariera, czego jeszcze chcesz dokonać jako zawodnik?

 

Rozpędzam się. Podjąłem ostatnio kilka ważnych decyzji w życiu prywatnym i sportowym. Oczekuję, że pójdę jeszcze bardziej do przodu. Nie dam się tak łatwo zatrzymać.

 

Czego oczekujesz po Marcinie Sianosie w kolejnej walce?

 

Każdy z nas dojrzewa, co dodaje dużo spokoju. Wyjście do klatki to nie jest "bitka" na ulicy. Potrzebna jest metodyka, taktyka. Sianos fajnie się zaprezentował w swojej ostatniej walce. Spodziewam się, że do naszego pojedynku też się przygotuje i podejdzie rozsądnie. Moje ostatnie dwie wygrane dodały mi wiatru w żagle i dodatkowej wiary w siebie. Nie pozwolę, by Marcin mnie zatrzymał.

 

Cały wywiad z Szymonem Bajorem w załączonym materiale wideo.