Pindera przed starciem ze Sborną: Jak to w meczach z Rosją bywało

Siatkówka
Pindera przed starciem ze Sborną: Jak to w meczach z Rosją bywało
Fot. PAP

Jeśli już ktoś ma się kogo bać, to Rosjanie Polaków. Nasi siatkarze są przecież mistrzami świata, ale w przeszłości bywało różnie. Sborna budziła strach. Nie tylko wśród siatkarzy. Ale też wiele razy z Rosjanami wygrywaliśmy, wywołując narodową euforię. W boksie, siatkówce, nawet w hokeju.

W szóstym meczu tegorocznej edycji Pucharu Świata rywalem Polaków będą Rosjanie. I patrząc na dotychczasowe występy obu drużyn więcej argumentów dających realne szanse na zwycięstwo ma zespół Vitala Heynena.

 

Czasy, kiedy rywale zza naszej wschodniej granicy wzbudzali sportowy strach należą do przeszłości. Owszem za czasów ZSRR byli potęgą, ale nie tylko nasi siatkarze potrafili z nimi wygrywać. Wystarczy przypomnieć chociażby bokserów i legendarne mistrzostwa Europy w Warszawie (1953), gdzie Polacy byli górą, czy igrzyska w Tokio (1964) podczas których Józef Grudzień, Jerzy Kulej i Marian Kasprzyk w trzech kolejnych finałach turnieju olimpijskiego bili skutecznie radzieckich mistrzów.

 

W 1976 roku podobnej sztuki dokonali nasi siatkarze wygrywając historyczny bój o złoto w Montrealu ze Związkiem Radzieckim. A dwa lata wcześniej zdobyli mistrzostwo świata w Meksyku. Później bywało jednak różnie.

 

Dobrze pamiętam, nie tak odległe przecież czasy, gdy na pytanie o szanse w konfrontacji z Rosjanami zadane trenerowi kadry słyszałem w odpowiedzi opowieść o nadludziach, których nie sposób pokonać. – Przyjedzie taki Baranow (Mierzący 208 cm Siergiej Baranow grał na pozycji atakującego i przyjmującego), zaserwuje dziesięć asów i po nas. A oni takich jak Baranow mają bez liku - tłumaczył mi niemożność wygranej z reprezentacją Rosji ówczesny szkoleniowiec naszej drużyny. 

 

Trudno w to uwierzyć, ale tak właśnie było. Na szczęście przyszło nowe pokolenie zawodników bez kompleksów i już w 2006 roku polscy siatkarze pokazali moc zdobywając srebrny medal mistrzostw świata w Japonii. A w drodze na podium wyeliminowali Rosjan.

 

Takich pięknych zwycięstw w drodze po medale było oczywiście znacznie więcej. Wystarczy przypomnieć MŚ 2014 i wygraną w Łodzi. Polacy zostali wtedy mistrzami świata, a Rosjanie wrócili do domu bez medalu. Rok temu nasi siatkarze znów stali na najwyższym stopniu podium MŚ, a Rosja raz jeszcze przeżywała gorycz porażki.

 

W tegorocznych mistrzostwach Europy podobnie. My mamy brąz, a Rosjanie spore uczucie niedosytu.

 

Tegoroczny Puchar Świata siatkarzy nie ma takiego znaczenia jak poprzednie ponieważ nie daje kwalifikacji olimpijskiej. Jest więc klasycznym siatkarskim poligonem na niespełna rok przed igrzyskami, które odbędą się przecież w Japonii. Każdy wykorzystuje więc ten turniej w różny sposób. Vital Heynen w swoim stylu nie marnuje okazji i daje okazję pograć wszystkim, którzy przylecieli do Fukuoki i Hiroszimy.

 

Wrócił Bartosz Kurek więc po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć go w akcji wspólnie z Wilfredo Leonem, który stanowi coraz mocniejszego ogniwo naszej mistrzowskiej drużyny. Heynen rotuje składem mocno, każdy więc ma okazję trochę odpocząć, bo 11 meczów na zakończenie długiego sezonu reprezentacyjnego, to przecież ogromny wysiłek. Fizyczny i mentalny.

 

Zostało jeszcze sześć spotkań, między innymi z Rosją i Brazylią, która prowadzi w tabeli przed USA i Polską. Warto zauważyć, że pierwsza trójka, to medaliści ubiegłorocznych mistrzostw świata. A że Polacy nie zamierzają odpuszczać i mierzą w medal, najlepiej złoty, to wszystko jeszcze możliwe, kolejność taka jak podczas MŚ też. Nigdy jeszcze nie wygrali Pucharu Świata, więc z pewnością spróbują tego dokonać, bo nikogo się nie boją. Ani Rosji, ani Brazylii. Na razie przegrali tylko z USA.

 

Vital Heynen mówi wprost, że interesuje go podium. I zdaje sobie sprawę, że dla drużyn europejskich, które mają za sobą chociażby ME, ten turniej jest trudniejszy. Amerykanie, Brazylijczycy czy Argentyńczycy są w lepszej sytuacji i starają się to udowodnić. Ale Polaków chyba to nie dotyczy, mogliby wystawić dwa zespoły i oba walczyłyby o zwycięstwo.    

 

Transmisja z meczu Polska - Rosja w środę od godziny 7:50 w środę w Polsacie Sport.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze