Niesmak po tych starciach pozostaje tak duży, że wciąż słychać nawoływania do zwolnienia selekcjonera, choć drużyna pod jego wodzą prowadzi w grupie. W ciągu roku od mundialu w Rosji drużyna nie zrobiła jednak postępu, nie udało się skutecznie wprowadzić młodych zawodników, czego wymagał pracodawca trenera, a zespół po raz pierwszy od lat po meczu z Austrią został wygwizdany na Stadionie Narodowym.

 

Sądząc po tym, jak prezentują się kluczowi wybrańcy Brzęczka, zwycięstwa z przytupem nad rywalami klasy przede wszystkim Łotwy (same porażki w eliminacjach), ale też Macedonii Północnej są jak najbardziej w zasięgu naszej kadry. Robert Lewandowski i Grzegorz Krychowiak znajdują w życiowej formie, niewiele brakuje do niej Kamilowi Grosickiemu. Nasi błyszczą w rozgrywkach ligowych czy Lidze Mistrzów. Wydaje się, że nie ma takiej możliwości, aby po raz kolejny nawet części tej dyspozycji nie przełożyć na grunt reprezentacyjny. Coraz bardziej zasadne pytanie brzmiało jednak: czy selekcjoner nie zaczął tracić szatni, czy zawodnicy wierzą, że potrafi on logicznie poskładać te klocki i tak współpracować, że będą oni w stanie pokazać to co najlepsze. Jednym zdaniem, czy jeszcze mówią jednym głosem, czy już nie i próbują zrzucić odpowiedzialność na swojego opiekuna.

 

Jasna deklaracja Kamila Grosickiego, który twardo powiedział, że nie rozumie nagonki na Jerzego Brzęczka i branie trenera w obronę przez tzw. starszyznę wskazuje, że szatnia nie została jednak utracona. Według naszych informacji, miało dojść do spotkania kilku wpływowych graczy z selekcjonerem podczas którego ustalono, że podczas krótkich zgrupowań nie będzie już prób wprowadzania zbyt wielu rozwiązań taktycznych i schematów rozegrania, bo powoduje to zamieszenie, a w efekcie zawodnicy nie wiedzą jak mają grać i zaczyna się chaos. Podczas przygotowań do meczu z Łotwą (kadra trenowała w Warszawie od poniedziałku) znów ćwiczone tylko kilka podstawowych wariantów, bo to zdaniem graczy ma być dla nich najlepsze.

 

Nowością ma też być wystawienie wszystkich zawodników dokładnie na tych pozycjach, na których grają ostatnio w klubach. Można się zatem spodziewać Macieja Rybusa bądź Arkadiusza Recy na lewej stronie obrony, a nie jak dawniej nienaturalnego tam Bartosza Bereszyńskiego. Najprawdopodobniej wyżej, czyli bardziej ofensywnie tak jak w swoim Lokomotiwie Moskwa zagra Grzegorz Krychowiak.