Niepokojące są słowa Kamila Grosickiego, które padły w „Prawdzie Futbolu” Romana Kołtonia, że reprezentacja nie potrafi grać atakiem pozycyjnym, że tego nie umiemy od dawna. W porządku, może to slogan, którym posługujemy się od lat szukając usprawiedliwienia, ale z drugiej strony czegoś tu nie rozumiem. Skoro ci sami piłkarze potrafią budować swoje akcje w klubach, to dlaczego nie mogą tego zrobić w reprezentacyjnych „ubraniach”? A przecież w meczu z Łotwą  – jak sądzę – czeka nas właśnie taki sposób grania.

 

Dlatego dość logicznym wydaje się ustawienie drugiej linii z Sebastianem Szymański bliżej prawej strony boiska. Zawodnikiem, który potrafi grać w tłoku, na małej przestrzeni, kombinacyjnie, z dobrym stałym fragmentem i strzałem z dystansu. Dwóch klasycznych skrzydłowych – bo „Grosik” grać musi, nie będzie nam potrzeba.

 

Przynajmniej od pierwszego gwizdka. To także spowoduje przesunięcie bliżej środka Piotra Zielińskiego, którego w tej strefie będzie asekurować Grzegorz Krychowiak.

 

Uraz Krystiana Bielika nie wprowadzi chyba do zespołu Mateusza Klicha? No i proszę selekcjonera, by odtworzył dziś Robert Lewandowski-Arkadiusz Milik. Obu jest to potrzebne. Krzysztof Piątek się nie obrazi. Poza tym dał już sporo reprezentacji w roli jokera. Niech wejdzie w drugiej połowie i zrobi swoje. Oby tylko nie musiała być to jakaś „akcja ratunkowa”.