Kosmiczny rekord Kenijczyka w maratonie! Przebił barierę dwóch godzin

Inne
Kosmiczny rekord Kenijczyka w maratonie! Przebił barierę dwóch godzin
fot. PAP

Eliud Kipchoge po raz drugi zmierzył się z barierą dwóch godzin w kontekście przebiegnięcia maratonu. Za pierwszym razem do szczęścia zabrakło mu 26 sekund, jednak w sobotę Kenijczykowi udało się pobić w Wiedniu absolutny rekord kończąc dystans 42 195 metrów w czasie 1:59:40,2. Wynik nie będzie jednak uznany jako oficjalny rekord świata, ponieważ został uzyskany w specjalnych warunkach.

Przeszło rok temu Kipchoge próbował przekroczyć barierę dwóch godzin na torze Autodromo Nazionale di Monza, jednak w końcówce opadł z sił i zakończył próbę z czasem 2 godzin i 25 sekund. Nie zamierzał jednak porzucać myśli o historycznym wyczynie i po roku po raz kolejny przystąpił do przesunięcia granicy ludzkiej wytrzymałości.

 

W próbie o kryptonimie "INEOS 1:59 Challenge" sportowcowi pomagał nie tylko najbogatszy Brytyjczyk Jim Ratcliffe (szef koncernu petrochemicznego INEOS), ale nawet... NASA. Początkowo próba bicia rekordu miała się odbyć w jednym z londyńskich parków, ale ostatecznie wybór padł na wiedeński Prater.

 

- To dobra trasa. Bardzo płaska i szybka - mówił Kipchoge o przed rozpoczęciem biegu.

 

Sobotnia, udana próba przełamania bariery dwóch godzin w biegu maratońskim, przygotowywana była niezwykle starannie przez ponad trzy miesiące. Sponsor przedsięwzięcia sfinansował między inny pokrycie całej trasy (pętli długości 9,9 km) nowym asfaltem, aby nie było na niej żadnej nierówności. Przeprowadzono liczne próby i symulacje, zbadano nawet jaki wpływ na wynik mogą mieć ... liście spadające z drzew rosnących przy trasie. Nawet godzinę startu ustalono dopiero w ostatniej chwili, w piątek wieczorem, w oparciu o najnowsze i bardzo precyzyjne prognozy warunków atmosferycznych. Ostatecznie Kenijczyk ruszył na trasę o 8.15 czasu lokalnego.

 

Również warunki atmosferyczne były odpowiednie dla profesjonalnego maratończyka - w sobotę nad ranem w Wiedniu termometry wskazywały około siedmiu stopni Celsjusza, czyli o kilka kresek mniej niż podczas bicia rekordu przed rokiem na włoskim torze Monza. Dodatkowe wsparcie stanowili kibice, którzy bezpłatnie mogli śledzić poczynania biegacza i dopingować go.

 

Kenijczyk dokonał niemożliwego i ostatecznie ukończył dystans 42 195 metrów w czasie 1:59:40,2. Jego wynik nie został jednak uznany za oficjalny rekord świata, ponieważ próba była przeprowadzana w specjalnych warunkach. Miał on między innymi do dyspozycji grupę tzw. "pacemakerów", czyli grupę 41 biegaczy, którzy regularnie zmieniali się tworząc dla niego przez cały czas tunel aerodynamiczny. Ponadto w odległości około 20 metrów od peletonu jechał samochód elektryczny wyznaczający linię, której musiał się trzymać Kipchoge, by pobić rekord. Ponadto zawodnikowi w dowolnym momencie podawane były płyny, co również wykraczało poza wytyczne Światowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF).

 

 

Kipchoge jest specjalistą od biegów długodystansowych i to właśnie do niego należy aktualny rekord świata w maratonie. W zeszłym roku udało mu się uzyskać w Berlinie czas 2:01:39 i pobić tym samym oficjalny rekord globu. w jego dorobku znajdują się również złoty medal igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, a także srebro i brąz wywalczone kolejno w Pekinie i Atenach w biegu na 5000 m.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze