Probierz: W pierwszej połowie zostaliśmy w autokarze

Piłka nożna

- Zaczęliśmy mecz fatalnie, bo w pierwszej połowie zostaliśmy w autokarze – przyznał trener Cracovii Michał Probierz. Jego piłkarze dwa razy musieli odrabiać straty, ale ostatecznie pokonali w Bytowie drugoligową Bytovię 3:2 po dogrywce i awansowali do 1/8 finału Totolotek Pucharu Polski.

- Mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami i to się dzisiaj potwierdziło. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie spotkanie, bo Bytovia, która dobrze prezentuje się zwłaszcza na własnym boisku, to zespół dobrze zorganizowany, nieźle grający z kontry i szczególnie groźny przy stałych fragmentach. A my zaczęliśmy ten mecz fatalnie, bo w pierwszej połowie zostaliśmy w autokarze i nie było nas w ogóle na boisku – powiedział po spotkaniu Probierz.

 

Bramki padły jednak dopiero po przerwie. W 56. minucie po analizie VAR sędzia Jarosław Przybył podyktował rzut karny po faulu Bojana Cecarica na Kacprze Kawuli, który na gola zamienił środkowy pomocnik Bytovii Daniel Feruga.

 

Gospodarze cieszyli się z prowadzenia tylko osiem minut. Od razu po stracie bramki trener Probierz dokonał dwóch zmian – na boisku pojawili się Janusz Gol oraz Pelle van Amersfoort i w 64. minucie przyjezdni doprowadzili do remisu. Skutecznym strzałem głową z bliska popisał się czeski środkowy obrońca David Jablonsky.

 

Zawodnicy Cracovii nie poszli jednak za ciosem, tylko za chwilę znowu musieli odrabiać straty. W 73. minucie po kontrze i prostopadłym podaniu Ferugi Lukasa Hrosso pokonał Piotr Giel. Sensacja była blisko, ale faworyzowani krakowianie ponownie zdołali odrobić straty. W 88. minucie po dośrodkowaniu Gola piłkę głową do siatki skierował Cecaric.

 

W ostatniej minucie dogrywki arbiter jeszcze raz skorzystał z wideoweryfikacji i jego decyzja ponownie była korzystna dla bytowian – zamiast „11” podyktował rzut wolny, bo faul na Sebastianie Stróziku miał miejsce tuż przed polem karnym.

 

Goście zdołali jednak przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i po rzucie rożnym w czwartej minucie doliczonego czasu dogrywki gospodarzy dobił Jablonsky. - Oblicze spotkania zmieniły dokonane przez nas zmiany, bo oddaliśmy chyba 30 strzałów i później zdominowaliśmy Bytovię. Pomimo porażki, ale takie jest nasze trenerskie życie, gratuluję gospodarzom naprawdę udanego występu. Należy podkreślić ich bardzo dobre przygotowanie fizyczne, bo do końca wytrzymali wysokie tempo - dodał szkoleniowiec „Pasów”.

 

W porównaniu do ostatniego wygranego w Krakowie 2:0 meczu z Pogonią Szczecin w konfrontacji z drugoligowcem zagrało czterech zawodników z podstawowego składu. Pozostali piłkarze z wyjściowej „11” przyjechali do Bytowa, ale zasiedli na ławce rezerwowych. - Widać było, że niektórzy chłopacy, którzy są zmiennikami, nie prezentowali się tak jak należy i to też jest odpowiedź dla mnie. Często słyszę pytania, dlaczego jeden czy drugi zawodnik nie gra i właśnie takie spotkania wyraźnie to pokazują. W piłce trzeba czasami być surowym. Mam swoje spostrzeżenia, które na koniec rundy na pewno niektórym przekażę. Dla nas najważniejsze jest, że przeszliśmy dalej, bo do tej pory podobne mecze Cracovia z reguły przegrywała – podsumował Probierz.

 

Trener szóstego zespołu drugiej ligi zauważył, że Bytovia rywalizowała z czołowym ekipą ekstraklasy, która do końca powinna walczyć o mistrzostwo Polski. - Widać było jakość po stronie rywali, a najwięcej problemów sprawiały nam ich dośrodkowania. W pewnym momencie trochę za nisko zeszliśmy, ale było to spowodowane tym, że Cracovia zepchnęła nas do defensywny. Kiedy graliśmy średnim pressingiem, czyli tak jak zamierzaliśmy, prezentowaliśmy się przyzwoicie. Swoich szans szukaliśmy w kontrach i stałych fragmentach, bo to wychodzi nam najlepiej. Ponieśliśmy porażkę, ale dla zawodników i dla mnie to spotkanie jest dobrą nauką – zapewnił Adrian Stawski.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze