Mańkowski o swoich metodach: Mogę wstrzymać oddech na ponad trzy minuty

Sporty walki

W jednej z najciekawszych konfrontacji gali KSW 51 w Zagrzebiu odmieniony Borys Mańkowski (19-8-1, 3 KO, 7 SUB) zmierzy się z powracającym do klatki KSW Vaso Bakoceviciem (39-18-1, 22 KO, 9 SUB). Co zmieniło się w życiu i wadze polskiego wojownika? Co daje mu 3,5-minutowe wstrzymywanie powietrza?

Maciej Turski: Jesteś odmieniony, wręcz ciężko cię poznać - ma to oczywiście związek ze zmianą kategorii wagowej... Jak się czujesz w "nowej skórze"?
 
Borys Mańkowski: Jestem w niej już tak długo, że zdążyłem się przyzwyczaić. Czuję się bardzo dobrze, nie tylko ze strony sportowej. Jestem zdrowszy. Najbardziej skłoniła mnie do tego pewna książka, wedle której zacząłem wprowadzać kilka zmian do mojego życia. Poznałem metody, dzięki którym żyje się po prostu lepiej.
 
Ile potrafisz wstrzymać oddech? To wielu widzów zaskoczy...
 
To jest ciekawa metoda, nazwana hiperwentylacją, a więc dostarczamy organizmowi znacznie więcej tlenu niż kiedykolwiek. Wtedy wstrzymujemy oddech, ale na wydechu - nie na wdechu, bo to jest łatwiejsze. Jak na razie udało mi się trzy i pół minuty, a więc sporo.
 
Przed tobą kolejny pojedynek. Masz na sobie okulary, a Vaso Bakocević za "okularnikami" nie przepada, gnębił ich w szkole. Jak się z tym czujesz?
 
Cała grupa "okularników" musi trzymać za mnie kciuki, będę bił się za wszystkich prześladowanych w dzieciństwie przez Vaso!
 
Jakiego Vaso się spodziewasz? To zawodnik, który spędził sporo czasu w klatkach. Nazwałeś go swoim... idolem, jesteś fanem jego stylu i tego, jak prowadzi swoją karierę. Jak się przygotujesz?
 
Nic nowego, toczyłem już walki z ludźmi, którym kibicowałem. Chociażby Mamed Khalidov czy Rafał Moks. Byli moimi bliższymi kolegami. Vaso obserwuję, nie jestem jego wielkim kibicem, ale jest w moim wieku i stoczył blisko 60 walk. Nie wzbudza to mojego podziwu, ale zainteresowanie. Wydaje się być ciekawą osobą, a teraz się z nim biję. Mogę się po nim spodziewać doświadczenia i fajerwerków. Walczy jak "świr", ma takie swoje momenty w walce, ale ja również. Na co dzień jestem spokojny i pozytywny, ale w walce się to zmienia. Będę starał się wykorzystać fakt, że jest roztargniony w swoich pojedynków - potrafi spojrzeć w bok, stracić koncentrację.
 
Nowy rozdział w twojej karierze. Limit jest umowny, ale chcesz rozpocząć przygodę w niższej kategorii wagowej. Skąd taka decyzja i dlaczego kategoria lekka właśnie teraz?
 
Wszystko tkwi w chęci mojej przemiany. Zmienił się mój metabolizm, jadłem podobną ilość posiłków, a waga zaczęła mi spadać. Sam się zastanawiałem, co jest grane. Moi potencjalni rywale na co dzień ważą po 90 kg, więc musiałem zejść niżej. Później spędziłem kilka dni w górach, gdzie wiele chodziliśmy - po powrocie miałem potworny spadek wagi. Zadzwoniłem do chłopaków z KSW, zaczęliśmy o tym rozmawiać i udało się dogadać. Od tego się zaczęło - teraz po prostu jestem lekkim gościem.
 
Bogactwo w kategorii lekkiej KSW jest naprawdę obfite. Nie przeszkadza ci ta perspektywa? Masz już z tyłu głowy walkę o pas mistrzowski?
 
Cieszę się z tego, że na co dzień mam więcej sparingpartnerów. Będąc w "siedemdziesiątce" mam dużo wartościowsze treningi. Jeżeli chodzi o pas, podświadomie może o to chodzić. Jednak obecnie myślę tylko o Vaso.
 
Maciej Turski, ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze