Odzimkowski: Nie chcę zdradzać jaki miałem pomysł na Michalskiego, bo liczę na rewanż

Sporty walki

- Nie chciałbym zdradzać, jaki był mój pomysł na Michalskiego, ani zbyt wielu niuansów, które zauważyliśmy w jego grze, ponieważ szczerze mówiąc liczę na rewanż i może jeszcze ta wiedza przyda mi się w przyszłości - powiedział Albert Odzimkowski (11-4, 3 KO, 7 SUB) po przegranej z Michałem Michalskim (8-4, 4 KO, 1 SUB) na KSW 52.

Igor Marczak: Nawet po walce widać, że emocje jeszcze nie do końca opadły. Czy wie Pan, jakie błędy popełnił?

 

Albert Odzimkowski: Doskonale pamiętam przebieg walki i lewy prosty, który rozciął moją twarz. W pewnym momencie nie widziałem rywala, ponieważ krew zalała mi lewe oko. Gdy zaś poszedł w prawo, to udało mi się "złapać go w tempo" prawym kolanem. Nie chcę się tłumaczyć, ale ze względu na rozciętą powiekę, nie widziałem Michała zbyt dobrze. W pewnym momencie zaryzykowałem i nadziałem się na lewy prosty, później prawy podbródkowy i prawy sierp i tak naprawdę było już po wszystkim. Szkoda, że tak to się skończyło, bo wydaje mi się, że dobrze wszedłem w pojedynek. Obiecywałem kibicom, że dam z siebie wszystko i tak było. Nie obiecywałem, że wygram. Obiecywałem, że będzie wojna i była wojna. Zrobiliśmy z Michalskim niezłe show i szczerze mu gratuluję. Dziś był lepszy, ale może będę miał okazję, by mu się zrewanżować?

 

Na początku była próba wyłączenia nogi Michalskiego, który zresztą odczuł też jedno z trafień. Jaki był plan na tę walkę?

 

Początek chciałem na pewno "trzymać w stójce". Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu niuansów, które zauważyliśmy w grze Michała, ponieważ szczerze mówiąc liczę na rewanż i może jeszcze ta wiedza przyda mi się w przyszłości. Na pewno chciałem kopać więcej wykroczną nogą i używać swojej lewej ręki, ale rozcięcie dość mocno pokrzyżowało moje plany. Starałem się też wyłączać jego nogę i wyprowadzać kopnięcia w łydkę. Zostawiłem trochę zdrowia w klatce, ale myślę, że ta walka mogła podobać się kibicom.

 

Widać było, że ściągnął pan tych ostatnich do Gliwic wielu. Jeszcze przed walką słychać było wyraźny doping dla Odzimkowskiego...

 

Bardzo mnie to cieszy, że mamy taką ekipę i stanowi to dla mnie niesamowitą motywację. W sumie przyjechało około pięciuset kibiców, także z tego miejsca bardzo im dziękuję. Mam nadzieję, że moje kolejne walki w KSW będą bardziej szczęśliwe i będą się oni mogli cieszyć z moich zwycięstw.

Igor Marczak, AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze