Pindera: Cieślak z Makabu w Kinszasie, tak jak Ali z Foremanem?

Sporty walki
Pindera: Cieślak z Makabu w Kinszasie, tak jak Ali z Foremanem?
Fot. Cyfrasport

Wszystko wskazuje na to, że Michał Cieślak stanie pod koniec stycznia 2020 roku przed szansą zdobycia wakującego pasa organizacji WBC w wadze junior ciężkiej. Do walki dojdzie w Kinszasie, a jego rywalem będzie Ilunga Makabu z Demokratycznej Republiki Konga. To w Kinszasie miała miejsce jedna z najbardziej legendarnych walk w historii boksu - "The Rumble in the Jungle" czyli starcie Ali - Foreman. Czy Cieślak i Makabu mają szanse pójść śladami słynnych, starszych kolegów po fachu.

Promotor Tomasz Babiloński potwierdził, że federacja WBC wyznaczyło Cieślaka na rywala Ilungi Makabu. Pięściarz z Radomia zajął tym samym miejsce Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka, o którym mówiono wcześniej, że to on poleci do Afryki.

 

Na razie wiemy tylko tyle, że walka Makabu – Cieślak planowana jest na 18 stycznia, więc tak naprawdę czasu zostało niewiele. Ale Cieślak w jednym z ostatnich wywiadów, już po powrocie z USA, gdzie trenował i toczył boje sparingowe powiedział, że z Makabu może walczyć w każdej chwili.  

 

Leworęczny, 32-letni Makabu, starszy brat Martina Bakole, będzie bardzo trudnym rywalem dla Cieślaka. Jest wprawdzie sporo niższy (183 cm – 190 cm), ale umie boksować. Trzy lata temu Tony Bellew wprawdzie poradził sobie z tym znakomicie, ale pamiętajmy, że leżał na deskach na początku walki i gdy wydało się, że Makabu może wygrać przed czasem, Anglik skontrował skutecznie, a później poszedł za ciosem i odniósł sensacyjne zwycięstwo. Tak, to była niespodziewana wygrana pięściarza z Liverpoolu, który nie był wtedy faworytem. Przypominam, że stawką tamtego pojedynku również był wakujący pas WBC w wadze cruiser.

 

Makabu po tej porażce potrzebował prawie rok, by wrócić na ścieżkę zwycięstw. Od kwietnia 2017 roku stoczył siedem walk, wszystkie wygrał, w tym sześć przed czasem. Przez nokaut wygrał między innymi w czerwcu tego roku, w Jekaterynburgu, z Dmitrijem Kudriaszowem, ale kolejną walkę w Rosji, w Czelabińsku, zaledwie dwa miesiące później z Aleksiejem Papinem, już tylko na punkty, i była to wygrana dwa do remisu.

 

Bilans Kongijczyka mieszkającego w Johannesburgu (26-2, 24 KO) prezentuje się naprawdę solidnie. I to on, w styczniu 2020 roku będzie w Kinszasie faworytem, jeśli dojdzie do jego starcia z niepokonanym, dwa lata młodszym Michałem Cieślakiem (19-0, 13 KO). Ale to oczywiście nie oznacza, że Polak poleci tam na pożarcie.

 

Moim zdaniem Cieślak jest lepszy boksersko od Papina, który pod koniec sierpnia tego roku był bardzo bliski pokonania Makabu. Po drugie jego atutem są warunki fizyczne (jest wyższy i ma znacznie większy zasięg od Ilungi Makabu) z których potrafi korzystać. Jego lewy prosty jest coraz większym atutem, zaś atak zdecydowany i niebezpieczny dla każdego w tej kategorii, choć nie ma nokautującego, pojedynczego uderzenia. Wygląda też na to, że potrafi przyjąć mocny cios, więc myślę, że poleci do Kinszasy z szansami na sukces. Tym bardziej, że jest bardzo głodny spektakularnych zwycięstw. Trzeba się jednak liczyć z tym, że na gorącym (dosłownie i w przenośni) terenie rywala nie będzie o nie łatwo. Cieślak zderzy się tam z innym światem od tego, który zna. I z tym problemem też będzie musiał sobie jakoś radzić.

 

Kinszasa to przecież miejsce szczególne w historii boksu, głównie za sprawą legendarnej walki Muhammada Alego z George’em Foremanem w 1974 roku. „The Rumble in the Jungle” obrosła już legendą, ale wspomnienie tego niezwykłego pojedynku wagi ciężkiej i wielkiej wygranej Alego jest wciąż żywe. Norman Mailer, słynny amerykański dramaturg napisał o tym co wtedy zobaczył książkę „The Fight”, po latach powstał też oscarowy dokument „Kiedy byliśmy królami” Leona Gasta.

 

Ali walkę z niepokonanym wówczas Foremanem, mającym za sobą efektowne wygrane z Joe Frazierem i Kenem Nortonem, rozegrał na własnych warunkach. Najpierw pozwolił się wystrzelać rywalowi, a później go znokautował. Pytany dlaczego zdecydował się na taką właśnie taktykę, walki na linach, (Rope-a dope), a nie na środku ringu, czego oczekiwali ludzie z jego sztabu na czele z Angelo Dundee’em, odpowiedział: Mata ringu była miękka, wolna. Miałem świadomość, że nie dam rady tańczyć całą noc, wiedziałem że nogi odmówią mi posłuszeństwa. Decyzję podjąłem w przerwie po pierwszej rundzie, w kolejnych robiłem to co na treningach, kiedy się zmęczyłem. Efekt był taki, że to on słabł z rundy na rundę, a ja coraz częściej sobie z niego w trakcie walki żartowałem. I w końcu go trafiłem. Gdyby nie był tak potwornie zmęczony zdołałby wstać, ale w tej fazie pojedynku było to już ponad jego siły  - tłumaczył Ali dziennikarzom 45 lat temu...  

 

Nie wiem jaki będzie przebieg walki Cieślaka z Makabu 18 stycznia nadchodzącego roku, mam tylko nadzieję, że do niej dojdzie, gdyż w historii polskiego, zawodowego boksu jeszcze nikt nie walczył o mistrzostwo świata w Afryce. Pięściarz z Radomia byłby pierwszym.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze