Kwalifikacje olimpijskie w judo: Szwarnowiecki unika dodatkowej presji

Inne
Kwalifikacje olimpijskie w judo: Szwarnowiecki unika dodatkowej presji
fot. PAP

- Na razie nie myślę o igrzyskach, aby nie wywierać na siebie dodatkowej presji - przyznał judoka Damian Szwarnowiecki, który za dwa tygodnie rozpocznie w Tel Awiwie walkę o punkty potrzebne do zdobycia kwalifikacji olimpijskiej.

Kadra polskich judoków przebywa obecnie w Zakopanem, gdzie szlifuje formę przed sezonem. Za kilka dni niektórzy z nich wezmą udział w zawodach Pucharu Polski w Józefowie pod Warszawą, które będą przetarciem przed poważniejszymi startami, a za niecałe dwa tygodnie w Tel Awiwie powalczą już o punkty potrzebne do wyjazdu na igrzyska do Tokio.

 

- Moje szanse na wyjazd na igrzyska są w tej chwili nie za dobre, ale też nie za złe. Turniej w Tel Awiwie będzie ważny, ale będzie ich jeszcze przynajmniej kilka. Najważniejsze, aby pokazać się z dobrej strony, być przynajmniej w pierwszej siódemce, bo to przybliży wyjazd do Tokio. Jeżeliby te zawody nie wyszły, kolejne też i trzecie również, to nie ma szans na igrzyska - powiedział Szwarnowiecki.

 

26-letni wrocławianin, startujący w kategorii wagowej do 81 kg, jest jedną z większych olimpijskich nadziei polskiego judo. W 2018 roku zajął piąte miejsce w mistrzostwach świata w Baku, a poza tym ma na swoim koncie m.in. mistrzostwo Europy juniorów i młodzieżowców.

 

Sam zawodnik nie chce wywierać na siebie presji i o igrzyskach nie myśli.

 

- Wiele osób pyta mnie o igrzyska. Rodzina, znajomi, dziennikarze. Ja na razie o tym nie myślę, aby nie wywierać na siebie dodatkowej presji. Staram się koncentrować na najbliższym turnieju. Niektórzy liczą, ile punktów brakuje do wyjazdu, ile wygranych walk, ale to często się źle kończy. Ja tak liczyłem przed Rio i w ostatnim turnieju wypadłem z wyjazdu - skomentował.

 

Przed igrzyskami czekają judoków jeszcze mistrzostwa Europy w Pradze. Szwarnowiecki przyznał, że to bardzo ważne zawody, ale nie myśli o medalu, bo najpierw musi się znaleźć wśród powołanych.

 

- Imprezy mistrzowskie są bardzo ważne, bo zdobywa się tam dużo punktów. Staram się jednak nie myśleć o tym. Trzeba najpierw zdobyć kwalifikacje, a w mojej kategorii jest duża rywalizacja. Muszę udowodnić, że zasługuję na powołanie. Nie jest powiedziane, że nagle ktoś nie zaskoczy pozytywnie. Są utalentowani zawodnicy i mogą nawet w pół roku zdobyć kwalifikacje na igrzyska - dopowiedział.

 

Mimo iż Szwarnowiecki ma dopiero 26 lat, w męskiej reprezentacji uważany jest za lidera i przyznał, że to odczuwa. Zaraz też dodał, że bardzo żałuje, iż nie ma większej liczby starszych judoków.

 

- Nie czuję się jak stary senior, chociaż doświadczenie mam spore. Piąte miejsce zasługuje na szacunek i czuję, że młodsi stawiają mnie jako przykład. Ale ubolewam, że jestem jednym z nielicznych zawodników w Zakopanem powyżej 25. roku życia. Wielu zawodników w tym wieku już sobie odpuszcza. Ja dalej mam motywację i wierzę, że to się nie zmieni - podsumował wrocławianin.

PAP, WŁ

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze