Romański w Energa Basket Lidze: Oddajcie piłkę Hornsby’emu!

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Oddajcie piłkę Hornsby’emu!
Fot. Cyfrasport

Kryzys u niedawnego lidera z Torunia, pojedynek trenerów roku w Gdyni, lubelskie wspomnienia w Zielonej Górze - między innymi o tym pisze w przeglądzie tygodnia, po 16. kolejce Energa Basket Ligi, Adam Romański, koszykarski komentator Polsatu Sport.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI: Niedawny lider z Torunia w kryzysie

 

Mówi się, że każda drużyna musi mieć w sezonie trudny moment, ale że aż tak? Toruński Polski Cukier miał bilans 12-1, ale przegrał ostatnie trzy mecze, w Ostrowie, z Anwilem i teraz w Warszawie z Legią 85:92.

 

Torunianie mają kłopoty z kontuzjami, bo zgodnie z moimi (niestety!) przewidywaniami duże obciążenie liderów po urazach innych graczy spowodowało u nich co najmniej mikrourazy, czasami kontuzje, a przede wszystkim wyraźne zmęczenie mentalne. Gracze Polskiego Cukru nawet mieli na boisku i przy ławce jakieś nieporozumienia, co wcześniej nie było widoczne, a w czasie gry czasami podejmowali przedziwne decyzje.

 

Dodatkowo jak to w przypadku mocnych zespołów i dobrych zawodników (także trenerów!) w naszej lidze bywa często, pojawiła się poważna oferta dla jednego z nich (Chrisa Wrighta), którego kusi włoski klub, ale - jak donosi tamtejsza prasa - dwie oferty wykupienia zawodnika Polski Cukier już odrzucił. Ponoć nawet tę opiewającą na 50 tys. dolarów… Kto wie, czy po podwyższeniu oferty w końcu torunianie się nie złamią, choć Włosi z Reggio Emilia być może porozglądają się po innych miejscach. Takie zamieszanie na pewno nie sprzyja drużynie.

 

Co nie sprzyja najlepszemu strzelcowi Polskiego Cukru Keithowi Hornsby’emu? Od momentu zmiany modelu piłki ligowej w trzech meczach Amerykanin trafił zaledwie 4 z 15 trójek i 11 z 31 rzutów z gry, a wszystkie te mecze torunianie przegrali. Przypadek?

 

Trzeba oddać Legii co legijne, bo w niedzielę w Warszawie mówiło się, że w przypadku porażki trener Tane Spasev poda się do dymisji tuż po meczu i w klubie nastąpi nowe rozdanie. Nie chcieli go wyraźnie polscy liderzy drużyny, bo Michał Michalak (28 punktów, 4 asysty i 4 przechwyty) i Filip Matczak (24 punkty, 6 asyst i 11 zbiórek) zagrali wreszcie ramię w ramię, a swoje energetyczne „ja” dołożył do tego wracający po pół roku do Legii z pierwszej ligi Mariusz Konopatzki.

 

POSTAĆ KOLEJKI: Ray Cowels, PGE Spójnia Stargard

 

Amerykanin trafił sześć trójek bez pudła w meczu w Gdyni z Asseco Arką (wygranym 97:82), zdobył 25 punktów. 6/6 za trzy to oczywiście nie rekord trójek bez pudła w meczu, bo ten należy do Michała Nowakowskiego (obecnie w Enei Astorii Bydgoszcz), który w grudniu 2013 zaaplikował 8/8 z dystansu Siarce Tarnobrzeg.

 

Cowels ogólnie tego dnia w Gdyni był nie do zatrzymania. Podobnie jak cała PGE Spójnia, która po słabej pierwszej kwarcie wygrała pozostałe trzy 84:61, mimo że jedyny podkoszowy jej zawodnik (Peter Olisemeka), na dodatek żaden artysta, przebywał na boisku tylko 14 minut. Stargardzianie trenera Jacka Winnickiego zamordowali jakiekolwiek chęci Arki do gry pod koszem umiejętnymi podwojeniami, a trener roku w sezonie 2018/2019 (wybrany przez innych trenerów, minimalnie wyprzedził wtedy właśnie Winnickiego) Przemysław Frasunkiewicz nie był w stanie sobie z tym poradzić, także ograniczając minuty swoich wysokich zawodników (Adam Hrycaniuk tylko niespełna osiem). Gdynianie rzucili w tym meczu 34 razy za trzy i tylko 18 razy za dwa. Trudno o niej coś dobrego napisać.

 

Wicepostacią kolejki był bez wątpienia inny stargardzianin, który kiedyś grał w Gdyni, Mateusz Kostrzewski (21 punktów i 6 zbiórek oraz 8 wymuszonych fauli). Trzecie miejsce zajmuje Litwin Jokubas Gintvainis, który poprzedni mecz w Spójni zagrał 30 listopada, a przez ostatni miesiąc nie mieścił się w składzie, bo był szóstym obcokrajowcem. W Gdyni jakby nigdy nic rzucił 11 punktów i miał trzy asysty.

 

MOMENT KOLEJKI: Joe Thomasson z połowy

 

Na zakończenie trzeciej kwarty meczu Stelmetu Enei BC Zielona Góra ze Startem Lublin (100:93) rzucający gospodarzy idealnie wykorzystał czas pozostający do końca kwarty i trafił z połowy boiska. To była tylko jedna z ważniejszych akcji Thomassona, który w poprzednim sezonie grał właśnie w Lublinie. W czwartej kwarcie to on trafił też ważne trójki i ostatecznie zapewnił Stelmetowi trzynastą (!) wygraną z rzędu. Kilka razy rzucał też znaczące spojrzenia w stronę ławki Startu, może coś wspominając z Lublina, może na przykład to, że nie było mu dane poprzedniego sezonu w Starcie zakończyć występem w ostatniej kolejce, w niejasnych okolicznościach?

 

Dla 26-letniego Amerykanina to był zresztą najlepszy mecz ligowy w Stelmecie - 20 punktów, 8/12 z gry, 5 asyst i 4 zbiórki. A także totalne przyćmienie najlepszego zawodnika Startu Bryntona Lemara, który w tym spotkaniu trafił tylko 1 z 11 rzutów z gry.

Akcję Thomassona można zobaczyć tutaj.

 

LICZBA KOLEJKI: 7

 

O trójkach było już przy Spójni, ale nie można przejść obojętnie wobec wyczynu Ricky’ego Ledo, który właśnie tyle trójek trafił już w pierwszej połowie meczu z Polpharmą. Rzucający Anwilu Włocławek koncert rzucania z dystansu w Starogardzie Gdańskim rozpoczął już w pierwszej kwarcie (5/7 za trzy), po połowie meczu miał 7/11 i zapowiadało się na jakiś rekord (to dotąd jest 11 trójek w meczu w EBL), ale w trzeciej części już żadnej trójki nie dorzucił, a w czwartej nie grał. Łącznie trafił 7 z 13 trójek, zdobył 28 punktów, a włocławianie wygrali 109:78, dzięki czemu w końcówce mógł zadebiutować najmłodszy zawodnik ligi, pierwszy z rocznika 2004, wychowanek PKK 99 Pabianice (klub Michała Michalaka) Przemysław Kociszewski.

 

W Starogardzie Anwil grał bez Tony’ego Wrotena i Chase’a Simona, a dobre mecze zagrali wreszcie Szymon Szewczyk i Igor Wadowski. Dla włocławian było to piąte zwycięstwo z rzędu.

 

WARTE POCHWAŁY: Śląsk Wrocław

 

W zasadzie można by poprzestać na zestawieniu wyników po zmianie trenera. Od kiedy zespół objął Oliver Vidin, wrocławianie wygrali cztery z siedmiu meczów, podczas gdy wcześniej mieli bilans 3-6. Ale to nie wszystko. W tych ostatnich siedmiu meczach Śląsk wygrał trzy z czterech meczów na wyjeździe, przegrywając poza własną halą tylko w Zielonej Górze i to po walce. Żeby pozytywnie ocenić całą tę zmianę potrzebne będzie jednak wygrywanie u siebie, bo w Orbicie nadal Śląsk ma słaby bilans (2-6).

 

W ostatniej kolejce Śląsk wygrał w Radomiu z HydroTruckiem 87:83, pokazując, że może zabrać radomianom miano rewelacji sezonu i miejsce w play-off. Znacząca była różnica w grze rozgrywających, byli zawodnicy Rosy Radom Kamil Łączyński i Danny Gibson wykreowali dla swoich kolegów 14 asyst, podczas gry Obie Trotter i Rod Camphor mieli dla HydroTrucka tylko cztery.

 

DO POPRAWKI: MKS Dąbrowa Górnicza

 

W dniu, w którym to piszę, minęło dokładnie 45 dni od ostatniego meczu Roberta Johnsona w koszulce MKS Dąbrowa Górnicza. Kibice tego klubu niestety nie doczekali się do dzisiaj następcy tego sprzedanego (bo odszedł za konkretną sumę, co rzadkie w koszykówce) do rosyjskiego klubu zawodnika, który z Dominikiem Artisem tworzył nieprzeciętny duet i poprowadził MKS do bilansu 4-3 na początku sezonu. MKS ma obecnie serię dziewięciu porażek z rzędu (od odejścia Johnsona sześć), a na dodatek przegrał już u siebie z najbliższymi rywalami w tabeli na dole, czyli Legią, Polpharmą i w ostatniej kolejce GTK 81:86. W tabeli EBL mniej wygranych od drużyny z Dąbrowy ma już tylko ekipa ze Starogardu Gdańskiego, która zresztą sama podlega coraz większej dezintegracji (plotki o odejściu z klubu dotyczą praktycznie wszystkich, chyba tylko poza Michaelem Hicksem, który właśnie wrócił do zespołu na swój dziewiąty sezon).

 

Wracając do MKS, trudno nawet negować intencje klubu i trenera Michała Dukowicza, którzy w tym sezonie balansują na linie rozwieszonej pomiędzy chęcią utrzymania w lidze a koniecznością spłacenia z dostępnego na ten sezon budżetu zaległości finansowych z poprzednich lat. Każda złotówka i każdy dolar się liczy. Z tego co słyszę, MKS składa oferty zawodnikom na wyjątkowo wysokim poziomie jak na zespół z dołu tabeli (trener Dukowicz wspomina nawet o licznych graczach z przeszłością w NBA, którzy są dla niego dostępni), więc chyba już czas, żeby taki zawodnik się pojawił. Mając w składzie kreatywnych Artisa, Bryce’a Douviera i Justina Wattsa, a także solidnych w swoich rolach Michaela Frasera, Piotra Śmigielskiego i Filipa Puta, można z mocnym liderem zrobić więcej. Czekamy!

 

CO DALEJ?

 

Transmisje 17. kolejki Energa Basket Ligi rozpoczniemy dopiero w sobotę, ale za to będzie można je oglądać codziennie aż do wtorku, a na dodatek wygląda na to, że nudnych meczów nie będzie. Już pierwszy z nich - wizyta Legii Warszawa u mistrza Polski - zapowiada się ciekawie choćby ze względu na przyjazd do Włocławka byłego gracza Anwilu Michała Michalaka, który teraz gra najlepszy sezon w życiu w barwach warszawskiego zespołu.

 

W niedzielę emocji nie zabraknie w derbowym meczu w Trójmieście, w poniedziałek w meczu największych (obok Trefla) rewelacji pierwszej połowy sezonu, a we wtorek - podczas oglądania zawsze przyjemnego w odbiorze Stelmetu Enea BC Zielona Góra, któremu wyzwanie może rzucić nieobliczalna BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

 

Plan transmisji 17. kolejki Energa Basket Ligi:

sobota 18 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport: Anwil Włocławek - Legia Warszawa

niedziela 19 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport: Trefl Sopot - Asseco Arka Gdynia

poniedziałek 20 stycznia, godz. 20.00, Polsat Sport: Start Lublin - HydroTruck Radom

wtorek 21 stycznia, godz. 17.30, Polsat Sport: Stelmet Enea BC Zielona Góra - BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze