Trener Świątek: W 3. rundzie zachować koncentrację i zagrać swoje

Tenis
Trener Świątek: W 3. rundzie zachować koncentrację i zagrać swoje

Trener Igi Świątek Piotr Sierzputowski jest zadowolony z jej dotychczasowej gry w wielkoszlemowym Australian Open, choć przyznał, że tenisistce brakuje jeszcze rytmu meczowego. "Założenie na 3. rundę z Donną Vekic to zachować koncentrację i zagrać swoje" - powiedział PAP.

Świątek w debiucie w imprezie w Melbourne 12 miesięcy temu przeszła eliminacje, a w głównej drabince zatrzymała się na drugiej rundzie. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego zagra z rozstawioną z numerem 19. Vekic o awans do 1/8 finału. W przypadku zwycięstwa nad Chorwatką powtórzyłaby swój najlepszy wynik w Wielkim Szlemie. W ubiegłym roku dotarła do tego etapu we French Open.

 

- Czy Vekic to znacznie wyżej zawieszona poprzeczka niż Hiszpanka Carla Suarez Navarro w drugiej rundzie? Ciężko powiedzieć. Poza tym nie lubię tak porównywać zawodniczek. W pojedynku z Chorwatką założenie będzie takie, by zachować koncentrację i zagrać swoje. Nie skupiamy się głównie na stylu rywalki, tylko raczej na własnej grze - zaznaczył Sierzputowski.

 

Australian Open to pierwszy w sezonie start 18-letniej Polki. Poprzedni zakończyła pod koniec sierpnia po US Open z uwagi na uraz przeciążeniowy. - Pierwsze tegoroczne spotkania Igi oceniam bardzo dobrze. Co prawda dawał o sobie znać czasem stres i nie ma jeszcze rytmu meczowego, ale nie sztuką jest wygrywać, gdy wszystko układa się idealnie, tylko właśnie wtedy, gdy czasem nie idzie. To jej pierwszy występ w sezonie i od razu Wielki Szlem. Nie jest jeszcze w pełni rozluźniona, ale nieźle to wygląda - podsumował szkoleniowiec.

 

Warszawianka, która plasuje się na 56. miejscu w światowym rankingu, w dwóch setach zakończyła oba swoje wcześniejsze pojedynki w tej edycji Australian Open ze starszymi o co najmniej kilka lat rywalkami. Na otwarcie pokonała 88. w tym zestawieniu Węgierkę Timeę Babos, w następnie 54. Suarez Navarro. Starsza od Polki o pięć lat Vekic jest 20. rakietą świata, ma w dorobku dwa wygrane turnieje WTA i jest ćwierćfinalistką US Open 2019.

 

- Nie wydaje mi się, by fakt, iż Chorwatka będzie stawiana w roli faworytki, sprawił, że Iga będzie czuła mniejszą presję. Wszystko zależy od tego, z jakiego poziomu podejdzie ona do tego meczu. Czy skupi się tym, że jest prawie 60. w rankingu, czy też uzna, że jej umiejętności stawiają ją wyżej - zastrzegł trener.

 

Z powodu deszczu i kurzu osiadającego na korcie czwartkowy mecz jego podopiecznej z Hiszpanką rozpoczął się z około czterogodzinnym opóźnieniem. - To nie była dla nas pierwsza tego typu sytuacja, przerabialiśmy to już w przeszłości. Tym razem byliśmy na to wyjątkowo dobrze przygotowani. W Melbourne są cisza i spokój, Iga też o dobrej porze zjadła posiłki. Byłem też zadowolony, bo nie miała kłopotu z poziomem pobudzenia podczas spotkania, a zazwyczaj najgorzej to wygląda przy pojedynkach rozgrywanych ok. godz. 17-18 - relacjonował Sierzputowski.

 

Świątek zgłosiła się również w Australian Open do miksta, w którym zagra razem z Łukaszem Kubotem. Pierwszy mecz w tej konkurencji również czeka ją w sobotę. W przypadku awansu do 1/8 finału singla nastolatka nie zamierza się taktycznie wycofać z gry mieszanej, oszczędzając siły i koncentrując się na rywalizacji indywidualnej. - Oczywiście, że tego nie rozważamy. Gdybyśmy tak do tego podchodzili, to nie zgłaszalibyśmy się w ogóle do miksta. Iga będzie w nim grać na tyle, na ile zdrowie pozwoli - podkreślił trener.

 

W ubiegłym tygodniu wielu tenisistów zwracało uwagę na zanieczyszczenie powietrza w Melbourne związane z nękającymi Australię w ostatnich miesiącach pożarami. Podczas kwalifikacji i treningów zawodnicy narzekali na trudności z oddychaniem.  - W poprzednim tygodniu był taki jeden dzień czy dwa, gdy było pod tym względem nie najlepiej, ale też niewiele gorzej niż bywa w Warszawie. Iga mówiła wtedy, że piekło ją w płucach, więc zrobiliśmy krótszy trening, bo nie było sensu dłużej ćwiczyć. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że było wówczas 37 stopni Celsjusza i bardzo duża wilgotność powietrza, więc popiół był tylko dodatkowym czynnikiem. Myślę, że i bez niego można było wówczas zasłabnąć. Jednej nocy rzeczywiście powietrze było bardzo zanieczyszczone, ale teraz jest znacznie lepiej. Regularnie robione są pomiary. Niedawne wyniki były bardzo dobre. Nie wiem, kiedy takie ostatnio były w Warszawie. Na pewno pomógł w tym deszcz, który wczoraj był brudny. Miałem na sobie białą bluzę, która starała się...czerwona. Dało się ją wyprać - opowiadał Sierzputowski.

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze