FA Cup: Sensacyjna wpadka Liverpoolu! Pewne zwycięstwa klubów z Manchesteru

Piłka nożna
FA Cup: Sensacyjna wpadka Liverpoolu! Pewne zwycięstwa klubów z Manchesteru
fot. PAP

Liverpool niespodziewanie zremisował 2:2 w wyjazdowym meczu 4. rundy FA Cup z trzecioligowym Shrewsbury. "The Reds" prowadzili już 2:0, ale wypuścili zwycięstwo z rąk. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny będzie dodatkowy mecz. Do 1/8 finału awansowały zespoły z Manchesteru.

W niedzielę pierwsi na boisko weszli piłkarze Manchesteru City i Fulham. Już w 6. minucie czerwoną kartkę otrzymał Tim Ream, co bardzo skomplikowało sytuację londyńczyków. Co więcej, już po dwóch minutach od tej akcji było 1:0. Trafienie zaliczył Ilkay Gundogan. Przed przerwą wynik powiększył Bernardo Silva. Po zmianie stron bohaterem "The Citizens" został Gabriel Jesus, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.

 

Manchester City - Fulham 4:0 (2:0)
Bramki: Gundogan 8, B. Silva 19, Jesus 72, 75

 

Druga drużyna z Manchesteru poradziła sobie jeszcze lepiej. Co prawda "Czerwone Diabły" miały nieco łatwiejsze, bo ich rywalem było trzecioligowe Tranmere. Mimo fatalnej murawy, która przypominała bardziej spotykaną na b-klasowych stadionach, piłkarze Ole Gunnara Solskjaera nie mieli większych problemów. Już do przerwy wygrywali 5:0, ostatecznie skończyło się 6:0. Co ciekawe gole strzelało sześciu różnych piłkarzy.

 

Tranmere - Manchester United 0:6 (0:5)
Bramki: Maguire 10, Dalot 13, Lingard 16, Jones 41, Martial 45, Greenwood 56-karny

 

Ostatni na murawie pojawili się zawodnicy Shrewsbury i Liverpoolu. Jurgen Klopp dał odpocząć kilku swoim czołowym zawodnikom m.in. Virgilowi van Dijkowi czy Sadio Mane. Lidera Premier League szybko na prowadzenie wyprowadził Curtis Jones. Ten sam zawodnik, który w poprzedniej rundzie FA Cup popisał się genialnym uderzeniem, zapewniając Liverpoolowi wygraną z Evertonem.

 

Sekundy po zmianie stron zobaczyliśmy jedno z najbardziej kuriozalnych trafień w ostatnich tygodniach. Donald Love chciał wybić piłkę na rzut rożny i przypadkowo skierował ją do własnej siatki. Trzecioligowiec starał się jak mógł, tworzył sobie świetne okazje, ale bramka nie chciała paść.

 

W końcu w 65. minucie Yasser Larouci faulował w polu karnym jednego z piłkarzy Shrewsbury i sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego wykorzystał Jason Cummings, co zapowiadało ciekawą końcówkę. Szkot po chwili zachwycił jeszcze raz i mieliśmy 2:2. Liverpool starał się rozstrzygnąć losy tego spotkania w ostatnich minutach, ale nie przyniosło to efektów. Remis oznacza, że potrzebny będzie kolejny mecz tych drużyn, tym razem na Anfield.

 

Shrewsbury - Liverpool 2:2 (0:1)

Bramki: Cummings 65-karny, 75 - Jones 15, Love 46-sam

IM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze